EXAMPLE

BŁ. MATKA CELINA BORZĘCKA » Nabożeństwa dziękczynne

Obrembszczyzna-Zaniewicze

Uroczystość dziękczynna i poświęcenie kapliczki ku czci bł. Celiny
2 maja 2008 r.


Przygotowania do uroczystości:
Charakter diecezjalny uroczystości - Ks. Bp Alexander Kaszkiewicz wystosował list do diecezji, zapraszający na wspólne świętowanie (odczytany w parafiach 27.04.)

Umiłowany Ludu Wierny Diecezji Grodzieńskiej!

Chlubą Kościoła powszechnego jest życie świętych Pańskich. Przez zasługę ich życia prosimy o wstawiennictwo przed tronem Bożym, wierząc, że Bóg przychyla się ku modlitwom swoich świętych. Święci pozostają z nami w duchowej łączności, którą wyznajemy w symbolu wiary -wierzę w obcowanie świętych. I na pewno są szczególnie zjednoczeni z mieszkańcami tej ziemi, z której się wywodzili i na której mieszkali.
27 października 2007 r. w Bazylice św. Jana na Lateranie byliśmy świadkami beatyfikacji siostry zmartwychwstanki - Celiny Borzęckiej. Niestety nie wszyscy wierni mogli wziąć udział w jej beatyfikacji w Rzymie.
Chciałbym zachęcić Was, kochani Diecezjanie do poznania bliżej sylwetki życia błogosławionej Celiny i zaprosić 2 maja br. na godz. 11.00 wszystkich zainteresowanych na uroczystości dziękczynne za dar beatyfikacji s. Celiny Borzęckiej do parafii Zaniewicze k/ Grodna. Z tą właśnie parafią i ziemią podgrodzieńską związała ona długi okres swojego życia.
Celina z Chludzińskich Borzęcka urodziła się 29 października 1833 r. w Antowilu, blisko Orszy. Od dzieciństwa wzrastała w atmosferze, w której pieczołowicie zachowywano tradycje katolickie i narodowe. W rodzinie ziemiańskiej otrzymała staranne wychowanie i wykształcenie. Wpływ rodziców spowodował, że w Celinie wcześnie rozwinęło się życie wewnętrzne, a modlitewne zapytanie: «Boże, co chcesz, abym uczyniła z życiem swoim» nie opuszczało ją nigdy. Posłuszna woli rodziców i radzie spowiednika, którą odczytała jako wolę Bożą dla siebie, poślubiła w 1853 r. Józefa Borzęckiego, właściciela Obrembszczyzny k. Grodna (par. Zaniewicze). Miała w tym wszystkim, jak sama zapisała w swoich listach, wewnętrzne przeczucie, że "życia zwyczajnie nie skończy". Po ślubie przeżyła silne i bolesne załamanie, które wkrótce ustąpiło i Celina z ufnością poddała się Opatrzności. Z całym oddaniem weszła w rolę żony, pani domu i matki. Przeżyła śmierć dwojga dzieci w niemowlęctwie - przy życiu pozostały dwie córki.
Celina, jak gospodyni domu prowadziła pracę charytatywną wśród ludności wiejskiej i biednych przybyszów, a w 1863 r. za wspieranie powstania wraz z kilkutygodniową córeczką Jadwigą znajdowała się w carskim więzieniu w Grodnie. Po krótkim areszcie została zwolniona. W Obrembszczyźnie czekał na nią kolejny cios. Jej mąż Józef Borzęcki dotknięty został paraliżem. Stracił władzę w nogach. W długiej i nieuleczalnej chorobie męża była najtroskliwszą pielęgniarką. Zachowała cierpliwość wobec umęczonego chorobą męża, prowadząc sama sprawy majątkowe. Na kilka tygodni przed śmiercią Józef Borzęcki (1874) podyktował testament, w którym zaświadczył o miłości, bohaterstwie, odwadze i roztropności swej żony.
W 1875 r. Celina Borzęcka przybyła do Rzymu. Tam powróciła do niej myśl o życiu zakonnym. Dopomógł Celinie w nadzwyczaj gruntownym poznaniu siebie i zrozumieniu dróg Bożych w swej duszy oraz przygotował ją na założycielkę zgromadzenia generał zmartwychwstańców ks. Piotr Semenenko. Za jego duchową radą postanowiła wraz z córką Jadwigą założyć żeńską gałąź tego zgromadzenia o charyzmacie kontemplacyjno-czynnym. Zadaniem zgromadzenia byłoby duchowe i moralne odrodzenie kobiety przez nauczanie i chrześcijańskie wychowanie dziewcząt. W 1891 r. Zyskuje poparcie u władzy duchowej i jako 58 letnia kobieta staje na czele nowego zgromadzenia zakonnego w Kościele, nazwanego Zgromadzeniem Zmartwychwstanek. W tymże roku Celina wraz z siostrami otworzyła w Kętach k/ Bielska (Polska) pierwszy dom zakonny, w 1896 r. rozpoczęła pracę apostolską w Bułgarii, następnie w Częstochowie i Warszawie, a w 1900 r. w Stanach Zjednoczonych.
Nowe zgromadzenie rozwijało się dynamicznie. To zmusiło siostry do rozszerzenia swego charyzmatu, który przejawił się w trosce o rozwój apostolatu ludzi świeckich w parafiach. Celem żeńskiego laikatu było nie tylko staranie o własne uświęcenie, ale i troska o rozszerzanie królestwa Bożego, aby przenikać duchem Ewangelii różne dziedziny życia społecznego. Celina Borzęcka zmarła w Krakowie 26 października 1913 r.
Proces informacyjny matki Celiny był otworzony w Rzymie jeszcze w 1944 r., a dekret o heroiczności cnót podpisał Papież Jan Paweł II w 1982 r. W 2002 r. w Krakowie przeprowadzono dochodzenie w sprawie domniemanego uzdrowienia Andrzeja Mecherzyńskiego-Wiktora, prawnuka matki Celiny, który w cudowny sposób po modlitwie zanoszonej o wstawiennictwo Sługi Bożej został wyleczony z ciężkiego poranienia kręgosłupa. Cud uzdrowienia przyśpieszył ukończenie procesu beatyfikacyjnego. 16.12.2006 r. Benedykt XVI podpisał dekret, zatwierdzający uzdrowienie dokonane za przyczyną matki Celiny. Zadziwiająca była 80 -letnia życiowa droga błogosławionej Celiny Borzęckiej. Można wydzielić cztery ważne etapy jej życia, jako żony, matki, wdowy i zakonnicy. W wykonywaniu powołania żony, matki, wdowy i zakonnicy przyświecał jej jedyny cel powołania ludzkiego, którym była dla niej życiowa świętość.
Mimo odległych lat i dzisiaj błogosławiona Celina Borzęcka jest przykładem świętości w pełnieniu woli Bożej z całą pokorą, dyspozycyjnością i z głęboką modlitwą. W takim duchu również starała się wychowywać swoje córki, by pokora wobec Boga była jedynym punktem odniesienia dla ich życia, dla ich wzrastania w świętości. Nie złamała jej w wierności Bogu nawet nagła śmierć córki Jadwigi, z którą tworzyła zgromadzenie. Wówczas tak wyrzekła: „Nie ma rzeczy, której by dusza z miłości dla Pana Jezusa nie wytrzymała". Przybywała kilka razy z Rzymu do Obrembszczyzny, gdzie była witana przez prostych mieszkańców, którzy za życia uznawali ją za świętą.
Właśnie w Obrembszczyźnie koło Zaniewicz na miejscu dawnego majątku została wybudowana pierwsza kaplica ku czci błogosławionej Celiny. Kaplica jest zbudowana z kamieni, które pozostały z dworu Borzęckich. Ma być ona pamiątką ku czci Błogosławionej. 2 maja br. kaplica zostanie uroczyście poświęcona, abyśmy mogli wypraszać łaski Boże przez przyczynę błogosławionej Celiny Borzęckiej dla wszystkich mieszkańców naszej ziemi, a szczególnie dla żon i matek. Ona jest patronką i wzorem dla wszystkich cierpliwie i ofiarnie spełniających obowiązki. Przyjmijcie jako zachętę do godnego spełniania swego powołania słowa błogosławionej Celiny Borzęckiej, które niegdyś zapisała w swoim pamiętniku: „Błagam Chrystusa Pana, byście za życia zmartwychwstały w duchu, gdy doznałyście tej wielkiej łaski być powołanymi do tak wielkiej chwalebnej tajemnicy. Nie dość objąć zrozumieniem tę łaskę w umyśle, trzeba pracy nad sobą i czynów uświęcających duszę na podstawie wielkiej pokory i wdzięczności Panu Bogu".
Miłość ofiarna niesie szczęście dla bliźnich i daje nam zasługę Nieba. Niech ona będzie udziałem każdej wspólnoty rodzinnej naszej ziemi - małżonków, rodziców i dzieci. Zabiegajmy o własne uświęcenie i nie zniechęcajmy się w okazywaniu sobie wyrozumiałości i wzajemnej służby. One potrafią odmienić świat i skierują nas ku wiecznej miłości Boga.
Ufamy, że błogosławiona Celina wyprosi u Boga duchowe dary i wesprze w drodze ku niebu nasz Kościół i podźwignie nasze rodziny. Przez jej przykład życia dążmy do uświęcania życia osobistego i społecznego, abyśmy stawali się na ziemi godniejszymi wykonawcami Bożej Woli, a kiedyś na wieki mieli udział w świętości Boga. Niech radość świętych pańskich stanie się naszym w Niebie udziałem.
Na gorliwe naśladowanie życia Świętych Pańskich i radosne przeżywanie uroczystości dziękczynnych w naszej diecezji ku czci błogosławionej Celiny z serca b ł o g o s ł a w i ę
Bp Alexander Kaszkiewicz


Uroczystość w dniu 2 maja 2008 r.
główny celebrans
- Ks. Abp Tadeusz Kondrusiewicz, metropolita mińsko-mohylewski
w koncelebrze - Ks. Bp Alexander Kaszkiewicz z Grodna i wielu kapłanów
W uroczystości brała udział Przełożona Generalna, Matka Dolores Stępień i Radne Generalne: S. Dorota Zygmunt, S. Alexandra Jazwinski i S. Maria Maksymilla Szlas oraz trzech zmartwychwstańców z Polski. Byli także klerycy Wyższego Seminarium Duchownego w Grodnie.

Modlitwa poświęcenia kapliczki - Ks. Abp Tadeusz Kondrusiewicz

Dziękczynną uroczystość rozpoczynamy od poświęcenia tej kapliczki i od pokropienia zabranego tutaj ludu wodą święconą. Niech ten obrzęd przypomina nam chrzest. Żałujmy w czasie tego obrzędu za nasze grzechy, abyśmy mogli z czystym sercem uczestniczyć w tej Eucharystycznej Ofierze.
„Boże, Ty chciałeś wszystko pociągnąć do swojego Syna Jezusa Chrystusa, złożonego na ołtarzu krzyża, przeniknij łaską z nieba swoich wiernych, którzy poświęcają Tobie tę kaplicę. Gdy będą się w niej gromadzili, obdarz ich pokarmem Eucharystycznym i przez działanie Ducha Świętego przemieniaj ich z dnia na dzień w Lud Tobie poświęcony. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen".

Homilia - Ks. Arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz

„Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity ..." (J 15, 5).
Umiłowani w Chrystusie Panu, Bracia i Siostry !
Te słowa, które słyszeliśmy przed Ewangelią jak najlepiej wyrażają te uczucia i myśli, z jakimi gromadzimy się dzisiaj, poświęcając tę kapliczkę ku czci bł. Celiny Borzęckiej. Bo właśnie w niej w sposób bardzo konkretny zrealizowały się te słowa Zbawiciela. Ona, ta, która pochodzi z ziemi białoruskiej, ta, która urodziła się pod Orszą i ta, która tutaj, na tej ziemi wzrastała do świętości, aby potem, po tej tragedii, jaka wydarzyła się w jej rodzinie po śmierci jej męża, znowu powziąć na nowo tę myśl stania się zakonnicą i nie tylko zakonnicą, ale założycielką Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek. Założyć zgromadzenie dlatego, aby realizować ten wielki charyzmat wychowania młodzieży, przede wszystkim dziewcząt, charyzmat, który musiałby prowadzić człowieka do jego duchowego zmartwychwstania. Bez tego wewnętrznego zmartwychwstania nie możemy mówić o zmartwychwstaniu narodów, nie możemy mówić o zmartwychwstaniu całego świata, całych kontynentów. Bo my stanowimy te kontynenty, my stanowimy te narody i od tego, jakim jest człowiek - takim jest i naród. Jakim jest każdy konkretny człowiek - takie jest społeczeństwo. Ona to rozumiała ponad sto lat temu. I dzisiaj śpiewamy hymn „Magnificat", śpiewamy „Te Deum" sławiąc Boga za to, że powołał do życia opatrznościową osobę, osobę na miarę wezwań tamtego czasu, ale również i naszego czasu. Ona dobrze wiedziała, że tylko będąc w Chrystusie, ona może przynieść te wielkie owoce, owoce będąc żoną, troszczącą się o rodzinę, o męża, matką, a potem założycielką zgromadzenia, które dzisiaj jest rozsiane po całym świecie, które również dzisiaj pracuje na Białorusi, w witebskiej diecezji. Ona wiedziała dobrze, że tylko wtenczas, kiedy będzie otrzymywała ten sok - jeżeli tak można wyrazić - łaski Bożej, który pochodzi od Chrystusa, będąc gałązką tego wielkiego drzewa, którym jest sam Chrystus, będzie mogła również przynosić te owoce życia duchowego, owoce, które zmieniają świat.
Dzisiaj można postawić sobie pytanie, czy człowiek który żył ponad sto lat temu, czy jego idee, czy jego myśli, czy jego charyzmat, z którym działał, jest aktualny w naszych czasach ? Świat się zmienia błyskawicznie. Dzisiaj nie możemy sobie wyobrazić świata bez komórkowego telefonu, bez internetu, bez samolotów, które szybko nas przenoszą z jednego kontynentu na drugi. Kilkadziesiąt lat temu nie było internetu, telefonów komórkowych, samoloty nie były takie szybkie, jak obecnie, itd. Życie się zmienia. Ale w tym stale zmieniającym się życiu na zawsze pozostają te same normy, które dał nam Pan Bóg, prawo Boże, prawo kościelne. Świat się zmienia, ale żadna jota, żadna litera z prawa Bożego nie będzie zmieniona, bo jest to prawo Boże, dane dla nas, dla człowieka. Dlatego - aby człowiek nie zbłądził w tym życiu, aby człowiek szedł tą drogą, którą wyznaczył mu Pan Bóg, żeby zachował prawo Boże - trzeba być w tym krzewie winnym, trzeba być złączonym z Chrystusem. Pierwszy raz złączyliśmy się z Nim na chrzcie św., ale dalej łączymy się poprzez sakramenty św., przede wszystkim poprzez Eucharystię, łączymy się poprzez życie kościelne, łączymy się poprzez słuchanie Słowa Bożego i życie tym Słowem.
Obecny rok w programie duszpasterskim, jaki przyjęła Konferencja Biskupów naszego kraju, jest Rokiem Biblii. „Słowo Boże jest źródłem naszej nadziei" - jest to hasło tego roku duszpasterskiego. Coraz więcej mamy możliwości poznać Słowo Boże, w coraz większej ilości kościołach są kursy Biblii, coraz więcej możności również i w środkach masowego przekazu poznać o Bogu, o Biblii, ale czy rzeczywiście to Słowo Boże jest w nas, w naszych sercach, szczególnie w sercach młodzieży, tak aktualne, jak ono było aktualne dwa tysiące lat temu. Jest to to samo Słowo, które musi zmieniać tak samo człowieka, jak zmieniało przed dwoma tysiącami lat, jak ono zmieniło prostych rybaków galilejskich, jak ono zmieniło Szawła, który stał się Pawłem i zmieniło wielu, wielu innych. Dziś na Białorusi ono tak samo musi zmieniać, a nie tylko wejść w jedno ucho a wyjść przez drugie. Nie musi być tylko tym, co nas zachwyca, może jako poezja, czy może jakaś księga historyczna, bo to jest Słowo Boże dane dla nas, Słowo, w którym jest nasza nadzieja, Słowo, które musi nas przyprowadzić do wiary i tę wiarę dalej wzmacniać. Dzisiaj musimy siebie spytać, jakimi my chrześcijanami jesteśmy ?
W ubiegłą niedzielę słyszeliśmy w Ewangelii słowo Chrystusa: „Ja poproszę mego Ojca i Ojciec pośle Ducha Świętego. Świat Go nie przyjmie". Co to znaczy - świat Go nie przyjmie? Nie przyjmie świat, który żyje tak, jakby Pan Bóg w ogóle nie istniał. Jeżeli ja nie znam chemii to ja nic nie powiem o reakcjach chemicznych, które nauka ta dla nas przedkłada, o jakiś wzorach chemicznych, itd. Jeżeli ja nie znam astronomii, ja nic nie powiem o gwiazdach. Jeżeli nie jestem specjalistą od dzieł sztuki, ja przejdę obok jakiegoś obrazu, podczas gdy specjalista będzie stał godzinami i nie można go oderwać. Tak samo ten, kto nie zna Boga, ten kto żyje tak, jakby Pana Boga nie było, jakby Bóg w ogóle nie istniał, ten nie przyjmie Ducha Świętego. Ale Duch Święty jest potrzebny dla nas, bo On nas prowadzi w nowe życie, bo On dopomaga nam zmienić się. Tym Duchem żyła bł. Celina.
A jaki jest dzisiejszy świat? Tak - w naszych kościołach jest dużo ludzi, tak - na uroczystości przychodzi dużo ludzi, nawet i dzisiaj my widzimy na tym polu, jak wielu ludzi się zebrało. Ale czy nasze życie jest wyrazem tej wiary, czy poza progiem kościoła my rzeczywiście jesteśmy chrześcijanami, takimi, jakimi chce nas widzieć Pan Bóg, chce nas widzieć Kościół święty? Może tylko przychodzimy na te uroczystości czy do kościoła na niedzielną Mszę św., jak na jakąś wycieczkę. Może jesteśmy tylko tymi niedzielnymi chrześcijanami. Ojciec św. Benedykt XVI przebywając niedawno w Stanach Zjednoczonych, podjął przed Episkopatem Stanów Zjednoczonych ten problem mówiąc, że nie może nazywać się prawdziwym chrześcijaninem ten, który w niedzielę modli się a w powszednie dni postępuje tak, jakby Boga nie było. Nawet przyjmuje prawa, które godzą w prawo Boże, występują przeciwko niemu. A tego jest wiele, tego jest wiele w naszym życiu. Dwa tygodnie temu Rada Europy podejmuje ustawę, w której zachęca kraje Europy, w których zabroniona aborcja albo w jakiś sposób ograniczona - legalizować aborcję, wszystko musi być wolno, kobieta decyduje, a więcej nikt. I to się robi rzekomo w imię praw człowieka. Tu trzeba powiedzieć - w imię prawa na bezprawie. Na bezprawie, bo ten człowiek, który jest jeszcze w łonie matki, jak on może bronić się. A do tego nawołuje dzisiejszy świat w imię praw człowieka. Nawołuje w sposób demokratyczny.
A jaki kryzys przeżywa dzisiaj rodzina. Jest rozbita. Rodzina dzisiaj coraz częściej nie jest rodziną w ścisłym tego słowa znaczeniu. Kiedyś zbierała się rodzina: ojciec, matka, dzieci za stołem. Dzisiaj - po obiedzie czy kolacji dzieci szybciutko biegną, każdy do swego pokoju i siedzą w komputerze. Na co patrzy dziecko, czym się zajmuje, nikt tego nie wie. Gdzie jest syn, gdzie jest córka rodzice też nie wiedzą za bardzo. Dzisiaj rodziny są rozbite i to też w imię wolności. Wobec tego trzeba przytoczyć słowa z Ewangelii. Kiedy Chrystusa faryzeusze spytali czy wolno oddalić żonę On powiedział, że to co Pan Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. Ale przecież nam Mojżesz pozwolił. Pozwolił, bo zatwardziałe wasze serca. Słowo „zatwardziałe" w języku greckim oznacza - sklerokardia czyli skleroza. Wszyscy boimy się tej choroby, bo jest jedną z najcięższych chorób. Skleroza duchowa dzisiaj poraziła człowieczeństwo i również ona jest wielkim niebezpieczeństwem dla nas wszystkich. Wszystko dzieje się w imię wygody człowieka.
My cieszymy się z osiągnięć nauki i na pewno dzisiaj bardzo wiele mówi się, dyskutuje się na Białorusi - budować elektrownię atomową czy nie budować. Wszyscy wspominają czernobylską tragedię sprzed dwudziestu dwóch lat. Wspomina się również Hiroszimę i Nagasaki, gdzie w 1945 roku były zrzucone pierwsze bomby atomowe, itd. Sprawa jest skomplikowana. Tym bardziej, że swojej energii nie ma i trzeba coś robić. Ale tutaj jest sprawa moralna. Kiedy wydarzyła się tragedia w Czernobylu to w ciągu kilku dni w ogóle nic nie mówiono. Wszystko jest dobrze, ludzie idą na demonstracje pierwszomajowe, kiedy trzeba było ratować człowieka. Wszystko tylko dla siebie, a że ktoś obok i jak żyje, o tym się nawet prawie nie pamięta. Indywidualizm zamiast miłości bliźniego. Coraz częściej egoizm przelewa się w nasze życie i opanowuje wszystko.
Jaką dzisiaj my widzimy młodzież naszą? Kiedy idę ulicami miast widzę, jak postępuje dzisiaj młodzież. Przypomina mi się wydarzenie gdzieś sprzed czterdziestu laty, kiedy byłem studentem politechniki w Leningradzie. Oczywiście chłopcy palili, tak niby tak naturalne, bo mężczyzna pali. Ale żeby jakaś studentka paliła, nikt tego nie widział. Pewnego jednak razu ktoś, jak to studenci, popchnął jeden drugiego, i leżąca na stole torebka studentki spadła, otworzyła się i wypadły z niej cygarety. Jaka ona czerwona była, wstyd jaki był dla niej przed wszystkimi. A dzisiaj w jednej ręce trzyma dziewczyna papierosa a w drugiej butelkę piwa i to jest normalne. A jaka jest leksyka młodzieży? Jaki jest język? Język się zmienia, przychodzą nowe słowa, coraz więcej używa się słownictwa angielskiego w terminach polskich, rosyjskich czy białoruskich. Ale jak młodzież rozmawia, jaki przykład daje dla innych ludzi, dla dzieci?
To tylko niektóre problemy, które chciałoby się dzisiaj podkreślić, bo człowiek zapomina o tym, że my jesteśmy tymi latoroślami i musimy być razem z krzewem, musimy być z Chrystusem. Tylko wtenczas sprostamy wyzwaniom naszego czasu, kiedy wydaje się, że łódź, w której znajdujemy się, utonie, bo morze jest sfalowane. Ocean XXI wieku jest wzburzony przed wszystkim przez burze moralne. Jak możemy się utrzymać, aby nie utonąć i nie zginąć? Tutaj przykładem jest bł. Celiny, która jako testament dla swoich sióstr, a poprzez nie dla nas wszystkich zostawiła słowa: „Bądźcie świętymi". Dzisiaj świat nie bardzo mknie do świętości. Dzisiaj świat nawet nie bardzo chce używać tego słowa, wstydzi się być świętym. Może ktoś kogoś nazwie, ten „święty", ta „święta" - ale to w kręgach młodzieżowych nie jest to popularne. Ale jak mówił Ojciec św. Jan Paweł II na dniu młodzieży w roku jubileuszowym w Rzymie: „Nie bójcie się być świętymi naszego czasu. Nie bójcie się być świętymi już XXI wieku". I świętym może stać się każdy, tak samo jak stała się błogosławioną Siostra Celina. Ta, która pochodzi z tej ziemi. Tylko trzeba być w tym krzewie, być złączonym z tym krzewem, trzeba mężnie oprzeć się tym wezwaniom naszego świata, tego świata, który proponuje szczęście dla człowieka, ale niestety widzimy, że jest to szczęście iluzoryczne, że ono pęka bardzo szybko, jakby ta mydlana bańka, ono rozwala się jakby ten zamek zbudowany przez dzieci z piasku, mocna fala nadchodzi i znosi go i nic nie pozostaje. Pozostają może tylko łzy i gorycz. Ale ten kto, jest z Chrystusem, ten kto wciąż jest z tym krzewem, ten przejdzie przez wszelkie trudności i ten na pewno przyniesie bardzo dojrzałe owoce.
Jutro w Mińsku odbędzie się pogrzeb proboszcza parafii kalwaryjskiej, który przed kilkoma dniami zmarł. Został wyświęcony przez śp. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w 1966 r. w jego prywatnej kaplicy. Po święceniach Ksiądz Prymas mu powiedział: „Dzisiaj tobie nie składają życzeń, dzisiaj tobie nie przynoszą kwiatów, dzisiaj tu nikt nie śpiewa „Te Deum" w związku z twymi święceniami kapłańskimi. Będziesz musiał milczeć jakiś czas. Ale w tym milczeniu będziesz przynosił wielkie owoce, które dadzą plon w innych czasach. I on pracując w Mińsku jako ten, który sprzedawał gazety, siedział w kiosku i spowiadał ludzi, bo nie było żadnego kościoła. On z kilkoma kobietami szedł po ulicach miasta w uroczystość Bożego Ciała i pod marynarką trzymając maleńką monstrancję. W tamte trudne czasy on pamiętał o tym i ludzi uczył, że jest uroczystość Bożego Ciała i że musi być procesja Eucharystyczna. Dzisiaj, kiedy zmarł myśli się o tym, że przez lata on był jedynym księdzem w tym ogromnym mieście, gdzie może wiele pokoleń katolików mińskich zostało przez niego ochrzczonych. Ufamy, że się cieszy w niebie, bo trwał w Chrystusie i zawsze był złączony z tym krzewem winnym, aby przynosić owoc. Może niewidzialny był ten owoc, ale dzisiaj widzimy jak poruszył się Mińsk po jego śmierci i jak wielkie owoce przyniósł ten kapłan.
Może w swoim życiu też nie widzimy owoców naszego działania i nam się wydaje, że bijemy się głową o ścianę, że nic nie zrobimy. Ale trzeba umieć płynąć pod prąd. Ten prąd sekularyzmu, relatywizmu moralnego niesie nas gdzieś w inne miejsce, może tam, gdzie nie ma Boga. Trzeba umieć płynąć i do tego potrzebne są siły. Nie wystarczają tylko siły fizyczne, potrzeba być silnym duchowo. I tylko wtenczas będziemy mogli to uczynić. Wczoraj przeżywaliśmy uroczystość Wniebowstąpienia naszego Pana Jezusa Chrystusa. Niebo jest przeznaczone dla każdego z nas, ale niebo rozpoczyna się już tutaj. Niebo rozpoczyna się od spotkania z Chrystusem i to niebo rozpoczyna się na tej ziemi. Dla bł. Celiny niebo było, kiedy była matką i kiedy troszczyła się o rodzinę. Było wtenczas, kiedy miała wielkie, aby założyć nową rodzinę Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek i dzisiaj tym niebem cieszy się przed obliczem Chrystusa, którego umiłowała do końca, Tego, któremu służyła.
Jest takie opowiadanie, które mówi o pewnym uczniu, który chciał się nauczyć, jak robić witraże. Był u jednego mistrza, który wyrabiał najpiękniejsze witraże. Uczył się u niego, ale nie wychodziło jemu. I wtedy pomyślał - na pewno te instrumenty, którymi pracuję są nie dobre. Może wziąć jakoś po kryjomu instrumenty mego nauczyciela. I wziął te instrumenty, ale nic nie wychodziło. I powiedział do swego nauczyciela, do swego mistrza, że twoimi instrumentami ja też nie mogę zrobić takich witraży, jak ty robisz. I usłyszał wtedy od niego słowa: „Nie instrumenty mistrza tobie potrzebne, ale duch mistrza". Duchem mistrza dla bł. Celiny był Chrystus, bo ona dobrze wiedziała te słowa Ewangelii św. Jana: „Ja jestem krzewem winnym, wy latoroślami. Kto przebywa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity".
Dziękujemy dzisiaj Bogu za dar tej ziemi, za dar dla Kościoła tego miejscowego i Kościoła powszechnego, za ten dar, który jest przykładem dla nas, dla ludzi już XXI wieku, narażonych na ogromne trudności, trudności przede wszystkim duchowe, narażonych na te wezwania naszego czasu, który zdaje się myśleć tylko o sprawach materialnych, o rozrywkach, ale nikt nie myśli, zdaje się o Bogu. Ale Bóg jest. Bóg jest i ona to udowodniła. Bóg jest, bo Kościół odradza się na tej ziemi, Bóg jest, bo ten Kościół, który był skazany na śmierć, ale ten Kościół odradza się i dzisiejsze nabożeństwo jest potwierdzeniem tego.
Dzisiaj dziękujemy Bogu za ten wielki dar i dzisiaj wznosimy nasze modlitwy do Niego za przyczyną bł. Celiny: „Uproś dla nas, dla nas kapłanów, dla zakonników, dla zakonnic, uproś dla całego ludu grodzieńskiego, ludu Białorusi, ludu całego świata łaskę zmartwychwstania, abyśmy zawsze byli zjednoczeni z Chrystusem, abyśmy zawsze cieszyli się, że jesteśmy latoroślami, że jesteśmy powołani do tego, aby przynosić owoc i aby ten owoc był obfity i trwał jak najdłużej. Uproś łaskę, abyśmy mieli ducha naszego Pana, ducha, który zmienia nas i poprzez nas zmienia oblicze tej ziemi. Niech poprzez tę modlitwę wzmocni się nasze oczekiwanie Ducha Pocieszyciela, który zstępuje, który przychodzi, aby odnowił oblicze ziemi, tej ziemi, jak mówił Jan Paweł II". Amen.

Dęby posadzone w Obrembszczyźnie 2 maja 2008 r.
Po zakończeniu uroczystości zostały posadzone dęby przywiezione przez pielgrzymów z Polski. O trzy dęby postarał się Przewodniczący Rady Miejskiej w Kętach, Pan Józef Skudlarski. Dwa dęby zabrała ze sobą jedna z uczestniczek pielgrzymki - Pani Maria Kozłowska, a otrzymała je z Urzędu Gminy Wadowice. Są to „Dęby Pamięci Jana Pawła II". Poniżej podajemy ich historię:
Historia wadowickich „Dębów Pamięci Jana Pawła II" narodziła się w 2005 r., kiedy to do „Domu Ojca" odszedł nasz umiłowany papież Jan Paweł II. W dniu urodzin Karola Wojtyły, 18 maja 2005 r., na wadowickim rynku spotkało się blisko pięć tysięcy uczniów szkół noszących imię Jana Pawła II. Wówczas to burmistrz Wadowic Ewa Filipiak wspólnie z Ks. Kardynałem Franciszkiem Macharskim przekazała delegacjom szkół pierwsze sto „Dębów Pamięci Jana Pawła II", które symbolizują siłę, długowieczność i niezłomność, aby młode pokolenie Polaków wzrastało razem z „Papieskimi Dębami" i było równie piękne i dorodne, jak pontyfikat Jana Pawła II. Obdarowywanie „Dębami Pamięci Jana Pawła II" stało się już wadowicką tradycją. Z roku na rok przybywa szkół i placówek noszących imię naszego Wielkiego Rodaka. Wszyscy pragną mieć „Papieskiego Dęba", opiekować się nim i pielęgnować, aby pamięć o Ojcu Świętym Janie Pawle II i jego nauczaniu towarzyszyła nam w życiu codziennym, nauce i pracy.
Dąb posadzony najbliżej kapliczki bł. Celiny posiada certyfikat:

CERTYFIKAT

NR 000429

„WADOWICKI
DĄB PAMIĘCI OJCA ŚWIĘTEGO
JANA PAWŁA II"

PRZEKAZANY PRZEZ

EWĘ FILIPIAK
BURMISTRZA WADOWIC

JAKO WYRAZ SZCZEGÓLNEGO ZWIĄZKU
Z OSOBĄ I NAUKĄ OJCA ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II


DĄB TEN NIECH BĘDZIE
ŚWIADKIEM I SYMBOLEM PIELĘGNOWANIA
ORAZ PROPAGOWANIA
PRZEZ WASZĄ SPOŁECZNOŚĆ
WARTOŚCI WYNIKAJĄCYCH Z NAUCZANIA
NASZEGO NAJWIĘKSZEGO RODAKA
JANA PAWŁA II

 


EWA FILIPIAK
BURMISTRZ WADOWIC

Uroczystość w mediach:
Internetowy Biuletyn Konferencji Episkopatu Polski z 29.04.2008 r.
Strona internetowa diecezji bielsko-żywieckiej.
Strona internetowa prowincji.
Audycja „Rozmowy niedokończone" w Radio „Maryja" i Telewizji „Trwam" 31 stycznia na temat: „Błogosławiona Celina Borzęcka i parafia Zaniewicze k / Grodna - spotkania dawnych parafian".
„Słowo Życia", Gazeta Diecezji Grodzieńskiej nr 8 (252), z 20.04.2008 r.: fragmenty listu pasterskiego Ks. Bpa Kaszkiewicza, wywiad z Ks. Prałatem Jerzym Steckiewiczem, życiorys bł. Celiny i program uroczystości w Obrembszczyźnie-Zaniewiczach.
„Słowo Życia", Gazeta Diecezji Grodzieńskiej nr 10 (255), z 18.05.2008 r., artykuł: „Żywa karta Ewangelii".
„Niedziela" z 9.03.2008 r. Artykuły: „Z przeszłości Obrembszczyzny" i „To Matka Celina przysłała księży".
„Niedziela" z 18.05.2008 r. Artykuł: „Wielkie rzeczy działy się w Obrembszczyźnie".