EXAMPLE

BŁ. MATKA CELINA BORZĘCKA » Modlitwy, nowenny, rozważania

Nowenna - Maryja w życiu bł. Celiny

TAJEMNICE  ŻYCIA  MARYI W  ŻYCIU  BŁ. CELINY  BORZĘCKIEJ

 

(przygotowana dla Parafii p.w. Niepokalanego Poczęcia N.M.P. w Kwasówce na Białorusi,

przeprowadzona przed wprowadzeniem relikwii bł. Celiny, 10.05.2009 r.)

 

1 DZIEŃ - Tajemnica Zwiastowania

 

Posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida, a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami. (...) Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego ojca, Dawida". (...) Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie..?" (...) Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym". (...) Na to rzekła Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa (Łk 1, 26-28. 31-32. 34).

Tak odbyło się Zwiastowanie Maryi. Najwspanialszym rysem tej tajemnicy jest fakt, Bóg powołując Maryję do godności Matki Swego Syna - to powołanie poddał jej przyzwoleniu i decyzji. Maryja odpowiedziała na nie z wiarą i w pokorze oraz w gotowości wypełnienia woli Bożej.

Bł. Celina Borzęcka też miała w swoim życiu „zwiastowania". Jej wrażliwa dusza podziwiała piękno świata i dostrzegała dzieła Boże. Otwarta na miłość Bożą pytała: „Co chcesz, bym uczyniła z życiem moim?" Innym razem wyznała: „Nie wiedziałam sama, po co serce gwałtowniej bije, czego od życia żądam i co mi Boże przeznaczasz?" W jednym z listów zapisała: „Mając lat trzynaście, czternaście, piętnaście, gwałtownie świętą chciałam być i umartwienia sobie zadawałam, i do pobliskiego ślicznego kościoła się wymykałam, i tyle łask w modlitwie cichej i porywającej doznawałam". Celina odczytała swoje powołanie do życia zakonnego, ale rodzice widzieli jej szczęście w związku małżeńskim. Dla 20-letniej Celiny przyjęcie takiego „zwiastowania" nie było łatwe. Zapatrzona jednak w postać Maryi i Jej „tak", przyjęła małżeństwo jako część planu Bożego względem niej. W duchu posłuszeństwa rodzicom i za radą spowiednika poślubiła Józefa Borzęckiego. Mężnemu wypowiedzeniu „tak" pomogły rekolekcje, w czasie których ufnie powierzyła Bogu swoje oczekiwania, lęki i nadzieje. W dalszym życiu Celiny były kolejne „zwiastowania" woli Bożej, aż po realizację powołania zakonnego od 58 roku życia. Wtedy wypełniło się młodzieńcze wewnętrzne przekonanie, że „życia zwyczajnie nie skończy".

Tajemnica Zwiastowania była bliska Celinie Borzęckiej także poprzez osobę jej młodszej córki, Jadwigi. Właśnie w uroczystość Zwiastowania Pańskiego, 25 marca 1881 r. Jadwiga Borzęcka wypowiedziała swoje „tak - niech mi się stanie" na powołanie Boże i stanęła u boku matki jako współzałożycielka Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek. Ten pamiętny dzień jest do dzisiaj uroczyście obchodzony w rodzinie zakonnej Zmartwychwstanek.

Bł. Celina pozostawiła też taką refleksję w liście do jednej siostry: Zwiastowanie jest w związku ze Zmartwychwstaniem i dlatego wstaje się zawsze na Anioł Pański w sobotę i niedzielę, jako znak gotowości do Zmartwychwstania. (...) Wytłumaczenie mistyczne zachwyciło mnie, a teraz gdy patrzę na ukochany obraz Zwiastowania podarowany Matce Jadwidze - zawsze o tym myślę z rozrzewnieniem. Ona więc, gdy wyrzekła w dniu Zwiastowania: Oto ja służebnica Pańska, była już jakby w tajemnicy Zmartwychwstania.

My również mamy swoje małe czy większe „zwiastowania". Bóg przychodzi do nas w czasie modlitwy i poprzez wewnętrzne natchnienia daje zrozumienie swojej woli. Bóg czasem „zwiastuje" swoje oczekiwania względem nas przez innych ludzi. Może to być kapłan, rodzice, znany czy nieznany człowiek, którym Bóg posłuży się, by nam coś przekazać. Jakże ważna jest więc wrażliwość na działanie Boga w naszym życiu. Trzeba umieć słuchać i odczytywać te Boże „zwiastowania".

Rozważając tajemnicę Zwiastowania Maryi, módlmy się za nas samych - o wrażliwość na natchnienia Boże w codzienności. Niech w tym dziele pomaga nam także wstawiennictwo bł. Celiny Borzęckiej.

 

2 DZIEŃ - Tajemnica Bożego Narodzenia

 

Wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. (...) Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie (Łk 2, 1-7).

Jezus przychodzi na świat w ubogiej stajni, wystarcza mu Matka, Maryja i św. Józef Opiekun, a z rzeczy zewnętrznych: twardy żłóbek i ubogie pieluszki. Każdy szczegół Ewangelii Bożego Narodzenia i całego życia Pana Jezusa świadczy o Jego wielkiej miłości ku nam.

Rozważając tę tajemnicę myślimy o wielkim przywileju Maryi, która stała się Matką Boga. Swoją wdzięczność za godność Boskiego Macierzyństwa Maryja wyraziła hymnem „Magnificat": wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy (...) gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, a święte jest Jego imię.

Tajemnica Bożego Narodzenia nie dotyczy tylko przeszłości, tej przed dwoma tysiącami lat. Ta tajemnica wydarza się na ołtarzu w czasie każdej Mszy św., gdy kapłan wypowiada słowa: „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało Moje". Jezus rodzi się w sercu człowieka, który przyjmuje Go w Komunii św. Jest to wielka tajemnica wiary, wobec której trzeba nam trwać w postawie adoracji i pełnego miłości dziękczynienia. Możemy powiedzieć, że Maryja rodząc Jezusa w mieście Betlejem, to znaczy w „domu chleba" uprzedziła to, co dokonuje się w każdym z nas sakramentalnie, gdy w Komunii św. przyjmujemy Ciało Pańskie.

W taki sposób pojmowała tajemnicę Bożego Narodzenia bł. Celina Borzęcka. Radowała się nie tylko corocznym obchodem Świąt Bożego Narodzenia, ale przeżywała narodziny duchowe Jezusa w sercu. O. Piotr Semenenko uczył ją modlitwy, którą sam praktykował: Jezu, naródź się we mnie już na dobre! Ten doświadczony kierownik duchowy wskazywał, jak przygotowywać w sobie mieszkanie dla rodzącego się Jezusa. Wymownym jest także fakt, że właśnie w Wigilię Bożego Narodzenia 1882 r. w Rzymie Celina Borzęcka wraz z córką Jadwigą i kandydatką rozpoczęły życie wspólne, co stało się podwaliną przyszłej wspólnoty Zmartwychwstanek. Po wielu latach Matka Celina tak napisała o tym wydarzeniu: Jakie to cierpienie było, gdy wszyscy błagali nas, byśmy na Święta Bożego Narodzenia zostały, aby jeszcze te ostatnie święta spędzić razem, a ja z nadludzką siłą - odmówiłam mojej [córce] Celce! Śnieg prószył, wiatr na przemian z mglistym powietrzem powiększał smutek dusz naszych (...), nie mogąc jednak przytłumić ognia łaski wewnętrznej, która nas trzymała w wierności wołaniu Bożemu.

Swoje zrozumienie prawdy Bożego Narodzenia bł. Celina pozostawiła w listach pisanych do sióstr z okazji świąt. Oto ich fragmenty: Aby Dziecię Jezus narodziło się w każdej i aby wam wesoło było. (...) Oby Zbawiciel się narodzić raczył w każdej duszy! - oby każda miłośnie strzegąc skarbu, nie wahała się wyniszczyć w sobie to, co jeszcze zostało ze starego człowieka - to są moje życzenia, które dla kochanych sióstr złożę u żłóbka. (...). Jakże małe (...) przedstawi się wszystko, co dzisiaj nas trapi (...), jak żałować będziemy, żeśmy całą miłością i całym oddaniem nie służyły Panu Jezusowi, nie naśladowały Dziewicy Maryi. Proś więc (...) u stóp żłóbka, by ci coraz głębiej dał ukochać krzyż i oddaj się Panu swemu w całej pełności. Oto są życzenia moje dla ciebie. (...) Niech twe pobożne intencje ziszczą się w całej pełni u żłóbka Zbawiciela, niech On błogosławić raczy..(...). Niech cię Dziecię Jezus wspiera i błogosławi. (...) Niechże Dzieciątko Jezus wam (...) ułatwi to, co trudne bywa z sobą samą na tej drodze prostoty, wyrzeczenia i ukochania w każdej chwili woli Bożej.

Zgłębiając kolejną tajemnicę z życia Jezusa i Maryi, módlmy się za nas samych. Prośmy Maryję, Świętą Bożą Rodzicielkę, by uczyła nas głębokiego przeżywania Tajemnicy Bożego Narodzenia i Tajemnicy Eucharystycznej. Niech wstawiennictwo Maryi i bł. Matki Celiny Borzęckiej wyprasza nam wrażliwość serca w umiłowaniu Jezusa, który daje nam się cały.

 

3 DZIEŃ - Tajemnica Objawienia Pańskiego

 

Gdy Jezus narodził się w Betlejem (...) oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon". (...) A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją: upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę (Mt 2, 1. 9b-11).

Jako pierwsi hołd Dzieciątku Jezus oddali pasterze. Potem Ewangelia przedstawia nam pokłon Mędrców ze Wschodu. Zarówno w jednej jak i w drugiej scenie widzimy Dziecię Jezus w ramionach Matki. Maryja jest tutaj głównym świadkiem boskości Jezusa. Jeden z piewców Maryi nazywa Ją „monstrancją" Jezusa adorowanego przez pasterzy i mędrców. My dzisiaj także wielbimy Jezusa w matczynych ramionach i tym samym składamy hołd Maryi, Matce Boga-Człowieka. W tej scenie możemy uczyć się od Maryi, jak poprzez naszą postawę, słowa i czyny być „objawieniem" Boga dla innych. Dziś tylu ludzi czeka na autentyczne świadectwo, potrzebuje „objawienia" Boga właśnie poprzez nasze życie.

W tajemnicy Objawienia Pańskiego spełnia się obietnica: Pan okazał swoje zbawienie, na oczach narodów objawił swą sprawiedliwość. Zbawienie ma wymiar uniwersalny, jest dostępne wszystkim, gdyż Jezus, prawdziwa Światłość objawia się w osobach trzech Króli wszystkim ludziom i narodom.

Warto również snuć refleksję nad postawą trzech Mędrców. Oni trwali w uwielbieniu i adoracji Dzieciątka Jezus. Duch adoracji nie jest łatwy w dzisiejszym świecie, w którym trudniej o ciszę i liczy się szybkość reakcji. Ale właśnie w momentach ciszy, gdy na pozór nic się nie dzieje, działa Bóg. Adoracją jest modlitwa w ciszy kościoła, ale może nią być także dostrzeganie obecności Boga w zwyczajnych wydarzeniach naszego życia.

Te aspekty Uroczystości Objawienia Pańskiego są bliskie Siostrom Zmartwychwstania Pańskiego. Właśnie poprzez fakt oficjalnego zaistnienia zgromadzenia w dniu 6 stycznia 1891 r., możemy mówić, że zostało ono „objawione" Kościołowi i światu. Tego dnia Matka Celina Borzęcka i jej córka Jadwiga oddały się Bogu na całe życie, a trzy inne siostry złożyły pierwsze śluby. Bł. Celina pozostawiła szczegółowy opis tego historycznego wydarzenia, w którym czytamy, że Kardynał wikary [Lucio Parocchi] udzielił pozwolenia na ubranie się w suknie [zakonne] i na złożenie ślubów. I dał zrozumieć, że życzy [sobie] dopełnić sam tej ceremonii w dzień Trzech Króli.(...) Mój Boże, któż śmiał wątpić o Twojej miłości? I nie mam oddać się na ślepo Tobie i tylko prosić i czekać Twej godziny, a być posłuszną Twemu wołaniu, Twej woli? (...) Przyjęłyśmy świece poświęcone z rąk kardynała - po czy mowę wygłosił (...), habity poświęcił kardynał i wręczył każdej - ubrałyśmy dość prędko i znowu u stóp kardynała znalazłyśmy się, aby poświęcone sznury i welony przyjąć. Różańce znalazłyśmy na klęcznikach (były przed tym przez papieża poświęcone). Kardynał wikary Mszę św. odprawił.

Tę ważną chwilę powstania Zgromadzenia Zmartwychwstanek poprzedziło w życiu Matki Celiny wewnętrzne „objawienie", jakiego doświadczyła podczas adoracji Najświętszego Sakramentu w kościele św. Klaudiusza w Rzymie i opisała w liście do O. Semenenki: Gdy byłam zatopiona w myślach, nie czując co się wokoło mnie działo, widziałam bardzo wyraźnie przesuwające się zakonnice w czarnych sukniach, ze sznurami i długimi welonami. Sama sobie powiedziałam: Zmartwychwstanki. Modliłam się, żeby to były Zmartwychwstanki. Jak bardzo upragnionym był dzień 6 stycznia 1891 r. dla Matki Celiny świadczą fragmenty jej listów z różnych lat do córki Jadwigi i innych sióstr: List twój zastaję z dnia pamiętnego dla nas Trzech Króli. (...) Cóż to za święto nasze wspólne było 6 !!! jest za co dziękować Bogu ..(...). Rocznica pełna łaski. (...) Życzenia kochanej siostry trafiły właśnie w rocznicę dla nas pamiętną, świętą, stanowczą i najszczęśliwszą.

Snując refleksję o tajemnicy Objawienia Pańskiego prośmy, by Maryja wypraszała nam łaskę otwarcia serca na „objawienia" Boga w naszym życiu. Prośmy też o ducha modlitwy i adoracji Boga, który w Jezusie Chrystusie przychodzi do wszystkich ludzi. Niech w tym dziele wspiera nas także wstawiennictwo bł. Celiny Borzęckiej.

 

4 DZIEŃ - Tajemnica Niepokalanego Serca Maryi

 

Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. (...) A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu (Łk 2, 19. 51).

Te słowa Ewangelii mówią nam, że Maryja żyła z oczami zwróconymi na Jezusa. W Jej wrażliwym sercu zapisywały się wszystkie wspomnienia o Synu. Sługa Boży Jan Paweł II snując rozważania na ten temat napisał, że wspomnienia te stanowiły niejako „różaniec", który Maryja sama nieustannie odmawiała w dniach swego ziemskiego życia. Ta głęboka więź serca Matki z Synem trwała nieustannie. Wszystko, co dotyczyło Jezusa przejmowało Maryję do głębi serca. To, co sprawiało ból Jej Synowi, było jednocześnie Jej bólem i cierpieniem, zgodnie z proroctwem Symeona: a Twoją duszę miecz przeniknie - aby na jaw wyszły zamysły serc wielu.

Kościół, pragnąc ukazać szczególną miłość Maryi do Jej Syna, powoli wprowadził kult Niepokalanego Serca Maryi. Jego pierwsze ślady napotykamy w XII wieku. W rozważaniach znajdujemy refleksję, że Macierzyństwo Maryi dokonało się najpierw w Jej Niepokalanym Sercu. Rozpowszechnienie kultu Niepokalanego Serca Maryi nastąpiło w XIX wieku dla podkreślenia Jej Niepokalanego Poczęcia i wszystkich skutków, jakie ten przywilej na Maryję sprowadził. Najbardziej przyczyniły się do tego objawienia Matki Bożej w Fatimie.

Celina od młodości żywiła miłość do Matki Najświętszej, której uczyli ją rodzice. Szczególną czcią darzyła Matkę Bożą Ostrobramską, jak wyznała: opiekunkę jej dzieciństwa i spokojnych lat młodości. Później głębokiej więzi z Maryją uczył Celinę kierownik duchowy, O. Semenenko mówiąc: Bądź jak Maryja wierna, jak Maryja kochająca, a Bóg cię uczyni kiedyś drugą Maryją .. Matka Celina jako pojętna uczennica O. Piotra tak się modliła: Boże! daj mi serce Maryi, daj mi myśl i wolę Maryi, przemień wszystko we mnie w to, co Jej jest. Pozostawiła też zapisy swej bliskości z Maryją: Gdy mi wraca do duszy Maryja, wydaje mi się, żem odnalazła skarb najdroższy.(...) Znowu Maryja cała miłosna w myśli mojej - wierzę w Jej świętość, w Jej przyczynianie się za nami (...) i słyszę: „Oto wzór, taką masz być". W regule dla powstającego Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek O. Semenenko napisał: siostry złożą swą ufność w Najświętszej i Niepokalanej Maryi Dziewicy, Matce Bożej i ich błogosławionej Matce, na cześć której szczególniejszą to małe zgromadzenie wyznaje się być założonym i poświęcą się jej w szczególniejszy sposób. Od czasów Matki Celiny Borzęckiej do dzisiaj w Konstytucjach Zgromadzenia jest zapis: Maryja, Dziewicza Matka Boga najściślej złączona ze zbawczym dziełem Swojego Syna, jest najwspanialszym wzorem współpracy z łaską i jej Dawcą. Przez Maryję, z Maryją i w Maryi będziemy zdążały do Chrystusa, ażeby przez Nią (...) pomnażało się w nas nowe życie i rozszerzało Królestwo Jej Syna na ziemi. Tradycją Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek jest codzienne wzywanie wstawiennictwa Matki Najświętszej następującymi słowami: Niepokalane Serce Maryi, strzeż i prowadź Zgromadzenie nasze i racz w nim panować. Od 1949 r. corocznie w dniu 8 grudnia Zgromadzenie ponawia akt poświęcenia Niepokalanemu Sercu Maryi. Jest w nim prośba: O Matko nasza, niech Twoje Serce Niepokalane jednoczy nas w miłości i sprawi, by cała rodzina zmartwychwstańska była zawsze Twoja własnością i Twoim Królestwem.

Rozważając świętość Niepokalanego Serca Maryi, możemy snuć refleksję dotyczącą naszego życia: czy staramy się o czystość serca, czy strzeżemy nasze serca przed wszystkim, co może oddalać od Boga? Jednocześnie prosimy Maryję, która zna najlepiej Serce swego Syna, by nam wypraszała serca wrażliwe, uprzejme dla innych, przejmujące się cierpieniem i gotowe do niesienia pomocy.

 

5 DZIEŃ - Tajemnica Ofiarowania Jezusa w świątyni

 

A gdy upłynęły dni (...) przynieśli [Dziecię] do Jerozolimy, aby przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. (...) A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, [Symeon] wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: „Teraz o Władco, pozwalasz odejść słudze Twemu w pokoju, (...) bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował dla wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela". A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą - a Twoją duszę miecz przeniknie - aby na jaw wyszły zamysły serc wielu (Łk 2, 22. 27 b - 35).

W tej ewangelicznej scenie objawia się tajemnica Jezusa, który przychodzi na świat, aby wypełnić wolę Boga Ojca. Także Maryja i Józef okazują swoją wierność przepisom Prawa, ofiarowując Bogu swego syna pierworodnego.

Ważna jest tutaj rola Maryi, od której starzec Symeon wziął [Dzieciątko] w objęcia i błogosławił Boga. Ona przekazuje Jezusa ludziom. Druga część proroctwa Symeona jest skierowana do Maryi, która przyjmuje w milczeniu zapowiedź o cierpieniu Syna i o mieczu, który przeszyje Jej duszę. Możemy powiedzieć, że od tego momentu Maryja staje się wierną współpracownicą Syna, ofiarowując Go i samą siebie dziełu zbawienia. Kościół rozważając tę tajemnicę naucza, że Maryja całkowicie poświęciła samą siebie (...) osobie i dziełu Syna swego, pod Jego zwierzchnictwem i wespół z Nim (...) służąc tajemnicy odkupienia.

Bł. Celinie Borzęckiej, zapatrzonej w Maryję i starającej się na Jej wzór kształtować w sobie ducha modlitwy, na pewno była bliska rozważana dziś przez nas scena ewangeliczna. Maryja ofiarująca Bogu swego Syna i Maryja składająca siebie w ofierze to wzór dla osoby poświęcającej swe życie Bogu. Celina już w młodości odczytywała powołanie zakonne, ale mogła je zrealizować jako wdowa, w ostatnim etapie swego bogatego życia. Do ofiarowania siebie Bogu przygotowywał Celinę kierownik duchowy, O. Piotr Semenenko, który ukazując także Maryję mówił: oto wzór, taką masz być. Celina modliła się więc do Maryi w wigilię święta Jej Narodzenia: Niechże święto jutrzejsze przemieni wszystko we mnie. Niech się Ona we mnie narodzi na życie oddania się mego zupełnego bez względu na starego człowieka, który żyje ciągle we mnie. Niech Ona ożywi, jak niegdyś, młode uczucia moje na nowe życie.

Nieprzypadkowym wydaje się fakt, że akt oddania się Bogu uczyniła Celina Borzęcka właśnie 2 lutego, w roku 1885. Oto jego fragment: Oto cała daję się i oddaję się Tobie, Miłości wiekuista, abyś mnie wziął (...) jak Maryja, przez Maryję, razem z Maryją dla wiekuistej rozkoszy Twojej miłości. (...) Oddaję Ci moją osobę, moje ja z wszelkim jego prawem do siebie. Oddaję Ci wszystko, ze wszystkim, na wszystko, co Ci się tylko podoba. (...) Na zawsze i na wieczność całą.

Postawa ofiarowania siebie Bogu była bliska Bł. Celinie Borzęckiej także poprzez jej młodszą córkę Jadwigę, która podobnie jak matka odczytała powołanie zakonne. W liście pisanym z Obrembszczyzny Matka Celina zawarła modlitwę, która jest wyznaniem jej ofiary złożonej Bogu. „Jezu, coś dał jednemu z dzieci moich oblubieńca w sakramencie małżeństwa - Ty, będąc Jedynym Oblubieńcem drugiego dziecka mego - ja com Ciebie w duszy dla niej wybrała, a ją ci jak Abraham Izaaka na ofiarę Tobie złożyła, daj jej i nam to, co potrzebne... W następnych latach Matka Celina często powracała do tego biblijnego obrazu Abrahama ofiarującego syna Izaaka. Oto fragmenty tej korespondencji: Jutro twoje urodziny (...) - co rok dnia tego odnawiam przed Panem ofiarę Abrahama i dziwnie mi ciężko, (...) bo natura z całą swą potęgą bierze górę i wnętrzności macierzyńskie przez tysiące cierpień przechodzą ..(...) Natura Matki zdobyć się nie może na oddanie całkowite Izaaka. (...) Posyłam ci rysunek ołtarza, (...) szkic pośpiesznie zrobiony. Ofiara Abrahama i Izaaka (co mi odpowiada, bo to jestem ja i ty). (...) Tulę cię Izaaku do serca mego Abrahamowego.

Maryja w tajemnicy Zwiastowania, Ofiarowania Jezusa w świątyni i całym swoim życiu, pozostaje dla nas wzorem oddania siebie Bogu. Matce Najświętszej powierzajmy wszystkie sprawy, byśmy umieli codzienność przeżywać z Bogiem. Niech w tym dziele wspiera nas także wstawiennictwo bł. Celiny Borzęckiej.

 

6 DZIEŃ - Pełnienie woli Bożej

 

Gdy Jezus przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim rozmawiać. Ktoś rzekł do Niego: „Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą pomówić z Tobą". Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: „Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi". I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: „Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest Mi bratem, siostrą i matką" (Mt 12, 46-50).

Tymi słowami, choć może są trudne dla nas, Jezus nie odrzuca ziemskiej rodziny, swojej Matki i krewnych. Możemy powiedzieć inaczej, w ten sposób Pan Jezus poszerza grono swoich bliskich. Dla Jezusa bowiem ważniejsze od więzów krwi są więzi duchowe, nasza postawa wobec Boga. Jesteśmy braćmi, siostrami, ojcem i matką Jezusa, gdy podobnie jak On, pełnimy w swym życiu wolę Bożą.

Wzorem w pełnieniu woli Bożej jest także Najświętsza Maryja Panna. Ona słysząc tę trudną odpowiedź Jezusa, mogła przypomnieć sobie inne słowa, gdy odnalazła Go w świątyni: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? Początkiem takiej postawy Maryi były słowa powiedziane do anioła przy Zwiastowaniu: Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego. Ochotnemu pełnieniu woli Bożej była wierna do końca, aż po krzyż swego Syna.

Człowiek zjednoczony z wolą Bożą jest zdolny dokonywać wielkich dzieł, nawet ponad miarę ludzką. Takich przykładów ludzi wiernych Bogu i Jego woli mamy wiele. Jedną z tych osób jest bł. Matka Celina Borzęcka. Rysem charakterystycznym jej duchowości było właśnie ukochanie woli Bożej. Patrząc na życie bł. Celiny, które biegło poprzez małżeństwo do życia zakonnego, możemy poznać zarówno zmagania na modlitwie jak i konkretne czyny pełnienia woli Bożej. Z głębi własnego doświadczenia pisała: Idzie o to, by dusza zrozumiała, czego Bóg od niej żąda i trwała w ciągłej modlitwie, aby w niej się spełniło to, co Pan Bóg od wieków przeznaczył. Będąc już wdową zapisała: poczułam brak więzów i jakby spokój jakiś, że teraz to „coś", co Bóg zawsze chciał, odkryje się w życiu moim. Pozostawiła nam także zapisy swojego zmagania: jakże trudno widzieć wolę Boga tam, gdzie zdaje się tak wyraźnie, że lepiej byłoby przeciwnie! Dlatego usilnie prosiła Pana Jezusa: Dozwól, abym Ciebie w sercu zawsze mając, wiedziała, że co tylko czynię, Twoją jest wolą, a więc słodkim i miłym być powinno. (...) W Twoje dobroczynne ręce oddaję, Panie wszystko, co mi jest drogie, a pozwól mi zawsze prosić o zgadzanie się z wolą Twoją i o poznanie jej zawsze; wtenczas za przeciwności nawet dziękować Ci będę, boś przewidział, ukochał i opatrzył swoje stworzenie.

Bł. Celina pozostawiła także rady dla sióstr dotyczące pełnienia woli Bożej: Przyjmując wszystko z woli Bożej, krzyża ulżysz i prawdziwie użyteczną w zgromadzeniu będziesz ..(...) Cała rzecz nie rachować na siebie i spokojnie przyjmować to, co Bóg dopuszcza lub z woli Swej świętej daje dla naszego dobra. (...) Miejmy nadzieję, że w końcu wola Boża się objawi. (...) Niech ci Bóg błogosławi, niech ci łaskę większego zgadzania się da we wszystkim z Jego świętą wolą. (...) Dziękuję Bogu za (...) dobro, które mogę zdziałać, by przekonać was, że nasze opieranie się na woli Boga to wielkie i jedyne dobro, tylko ono. Można powiedzieć, kto Mu jest miły - bo to wielki błąd, gdy sądzimy, że my jesteśmy sami, którzy działamy. On za rękę prowadzi tych, którzy oddają się Mu całkowicie, którzy Go proszą, aby bez Niego nic nie robili.

Także w naszym życiu zjednoczenie z wolą Boga decyduje o jego wartości i wielkości. Prosimy codziennie w modlitwie „Ojcze nasz": aby wola Boża spełniała się jako w niebie, tak i na ziemi. Niech w odkrywaniu i pełnieniu woli Boga wspiera nas potężne wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny, bł. Celiny i świętych, którzy dzielą szczęście, jakie przygotował Bóg tym, którzy Go miłują.

 

7 DZIEŃ - Tajemnica współcierpienia Maryi z Synem

 

A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn Twój". Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja". I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie (J 19, 25-27).

Szczytem udziału Maryi w tajemnicy odkupienia jest zjednoczenie z Synem w godzinie Jego męki i śmierci. Maryja współcierpiała z Jezusem i swoim matczynym duchem łączyła się z Jego ofiarą. Św. Jan Ewangelista używając słów: „stały pod krzyżem Jezusa" na określenie postawy Maryi i kobiet, uwydatnia ich męstwo w cierpieniu. W szczególności odnosi się to do Maryi, Matki Jezusa. W dramacie rozgrywającym się na Kalwarii, oparciem dla Maryi jest wiara. Dzieląc wewnętrzną postawę Jezusa, Matka Najświętsza przyłącza się do Jego prośby: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. Razem z Nim także zdaje się Ona na wolę Ojca, słysząc ostatnie słowa Syna wypowiedziane na krzyżu: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego.

Współudział Maryi w tajemnicy odkupienia był przez stulecia przedmiotem refleksji Kościoła. Rolę Maryi jako współpracownicy odkupienia odczytywano w całym Jej życiu, a w szczególny sposób u stóp krzyża. Podkreślano także fakt, że pod krzyżem Jezusa Maryja przyjęła nową rolę - Matki ucznia, a w nim Matki wszystkich w dziele zbawienia.

W takim duchu O. Semenenko ukazywał Maryję jako wzór Matce Celinie Borzęckiej. Pouczał, jak ma naśladować Matkę Najświętszą, która w najdoskonalszy sposób uczestniczyła w tajemnicy zbawienia. W swoich kazaniach O. Piotr mówił: Oto pod krzyżem Pani nasza, Matka, Współodkupicielka. (...) Jezus na krzyżu, Maryja pod krzyżem, ale jeden krzyż dla obu - jedno konanie i śmierć. (...) To tajemnica tajemnic. (...) Maryjo, daj nam Twoje boleści zrozumieć i uczuć.(...) O Maryjo, tam pod krzyżem, Tyś patrzyła, jak Syn Twój umierał (...) i sama się ofiarowałaś. Ale wtedy najwyższa boleść zmieniła się na najsłodszą pociechę nowych narodzin. W tej boleści Tyś nas wszystkich porodziła.

Od Maryi Celina uczyła się tajemnicy współcierpienia z Jezusem, by w ten sposób dojść do chwały zmartwychwstania. Celina Borzęcka skrzętnie zapisywała rady duchowe O. Piotra, do których po latach możemy sięgać: W Niepokalanie Poczętej nie ma nic z Niej samej - współdziałanie z Bogiem. (...) Nie ma cierpienia, tylko współcierpienie z Panem Jezusem; tylko to, co Mu ból sprawia jest cierpieniem dla nas. (...) Ojciec dużo mówił o naszym współcierpieniu z Panem Jezusem, czyli o naszym dopełnianiu cierpień Pana Jezusa. On przewidział wszystko dla każdego z nas, a cierpiąc, z góry cierpiał jakby w tej chwili dla każdego z nas, więc czeka dopełnienia naszego..(...) Kto raz to zrozumie aż do głębi, posiądzie skarb największy. (...) Pan Jezus w życiu swoim każdą naszą dobrą czynność już uczynił - jakby „połowę" tej czynności - my dopełnić musimy.

Patrząc na życie bł. Matki Celiny Borzęckiej, możemy stwierdzić, że była wierną uczennicą O. Semenenki na drodze naśladowania Chrystusa i jego Najświętszej Matki. Snując refleksję nad doświadczeniem śmierci dwojga małych dzieci, a potem niespodziewanym odwołaniem z tego świata 43-letniej córki Jadwigi, widzimy upodobnienie Celiny do Maryi stojącej pod krzyżem Syna. Ta łaska upodobnienia do cierpiącej Matki Jezusa była widoczna u Celiny już od wczesnych lat życia. Był to wymiar przekreślania siebie, by przyjąć wolę Bożą na poszczególnych etapach życia, aż po utratę córki, współzałożycielki zgromadzenia, z którą wiązała nadzieję i oparcie na starość. Matka Celina w tym trudnym doświadczeniu wypowiedziała znamienne słowa: Nie ma rzeczy, której by dusza z miłości do Pana Jezusa nie wytrzymała. Wpatrzona w postać Maryi stojącej w milczeniu i bólu pod krzyżem, umiała przeżyć cierpienie podobne do cierpienia Matki Najświętszej. Możemy więc powiedzieć, że jej nabożeństwo do Matki Bożej było prawdziwe, gdyż polegało na wiernym naśladowaniu Maryi.

Poznaliśmy szczególną rolę Maryi, jaką powierzył Jej Bóg w dziele odkupienia, a którą spełniała przez całe życie. Szczytem tej misji jest mężne trwanie przy krzyżu Syna i podjęcie nowego wymiaru macierzyństwa w słowach: Oto syn Twój. Ufając macierzyńskiej miłości Maryi powierzajmy Jej nasze troski. Wzywajmy też wstawiennictwa bł. Celiny Borzęckiej, która w swym życiu było blisko Matki Bolesnej.

 

8 DZIEŃ - Tajemnica Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

 

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny od zawsze stanowiło element wiary ludu chrześcijańskiego. Nowy Testament, jakkolwiek bezpośrednio nie potwierdza Wniebowzięcia Maryi, daje jednak podstawy do tej prawdy wiary. Podstawą jest doskonałe zjednoczenie dziejów Najświętszej Panny z historią Jezusa. Ta jedność od momentu cudownego poczęcia Zbawiciela, przejawiająca się w udziale w Jego misji aż po ofiarę odkupienia, domaga się kontynuacji po śmierci.

Tradycja Kościoła pojmowała tajemnicę Wniebowzięcia Maryi jako część Bożego planu oraz udziału Matki w misji Jej Syna. Jeden ze świętych pierwszych wieków Kościoła tak uzasadnia przywilej Wniebowzięcia Maryi: Trzeba było, aby Ta, która widziała swego Syna na krzyżu i której serce przeszył miecz boleści, (...) mogła kontemplować tegoż Syna zasiadającego po prawicy Ojca. Znane jest też opowiadanie z V wieku, w którym autor wyobraża sobie Chrystusa, który w rozmowie z Apostołami pyta ich, na jaki los zasłużyła Maryja i otrzymuje taką odpowiedź: Panie, wybrałeś sobie tę służebnicę, aby stała się Twoim niepokalanym mieszkaniem. (...) Wydaje się zatem słuszne (...) abyś Ty, który zwyciężywszy śmierć królujesz w chwale, wskrzesił ciało Twojej Matki i zaprowadził Ja, pełną radości, do nieba. Rozwijana w ciągu wieków refleksja związana z wiarą w chwalebne wywyższenie Matki Jezusa, doprowadziła na Wschodzie do ustanowienia świąt Zaśnięcia i Wniebowzięcia Maryi, a od XIV wieku stała się powszechna w całym Kościele. W roku 1950 Kościół ogłosił dogmat Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. W dokumencie na ten temat czytamy, że wzięcie ciała Najświętszej Maryi Dziewicy do nieba (...) jest prawdą objawioną przez Boga, musi zatem zostać na stałe i z wiarą przyjęta przez wszystkie dzieci Kościoła.

Stosunek Celiny Borzęckiej do Matki Bożej był głęboki pod wpływem O. Piotra Semenenki, który na Jej temat wygłosił wiele kazań i konferencji. Celina jako przyszła założycielka Sióstr Zmartwychwstanek, mogła ich słuchać w czasie swojej formacji duchowej w Rzymie. Oto fragment jednego rozważania O. Piotra na uroczystość Wniebowzięcia Maryi: Ciało Maryi niepokalane tyle tylko dotknęło śmierci, ile Ciało Jej Syna (...) i obok Chrystusa siedzi na wysokości niebios. U boku Chrystusa postawiona, jest Królową świata Ta, która się miała za służebnicę. Upadają przed Nią wszystkie potęgi niebieskie i rzucają korony swoje do Jej stóp. I ziemia cała do Jej nóg przypada oddając Jej chwałę, składając serca, nadzieje i prośby. W takiej szkole Matka Celina doskonaliła kształt swej pobożności maryjnej. W jej zapiskach znajdujemy przeżycia wewnętrzne związane także z tajemnicą Wniebowzięcia Maryi: Na kilka dni przed Wniebowzięciem byłam przejęta chwałą, którą Maryja używa w obecności Trójcy Świętej, z którą Ona w zrozumieniu moim wewnętrznym jest nierozdzielna. (...) W dzień Jej święta uczułam obecność Maryi w duszy mojej, co się opisać nie daje. I obficie spłynęły do duszy mojej intencje, którymi się głęboko przejąć musiałam i na powrót Panu przedstawić, co mi się dziwnym zdało, bo od Niego przychodziły.(...) Nie modliłam się o moje zbawienie (...) jakby napełniona skarbami Bożymi, więc któżby o czym innym mógł myśleć? (...) Prosiłam tylko Maryję, aby swą czystością mnie ogarnęła.

Tajemnica Wniebowzięcia Maryi jest bliska do dzisiaj pokoleniom córek duchowych bł. Celiny Borzęckiej. Uroczystość ta jest jedną z czterech maryjnych w sposób szczególny obchodzonych w Zgromadzeniu Zmartwychwstanek. Tego dnia siostry przed laty i również dzisiaj składają śluby, wypowiadając publicznie akt oddania życia Bogu. Używany często w zgromadzeniu tytuł Maryi brzmi - „Wniebowzięta Królowa Zmartwychwstanek".

Rozważając tajemnicę Niepokalanej Dziewicy, która dopełniła biegu życia ziemskiego, a potem z ciałem i duszą została wzięta do chwały niebieskiej, powierzajmy się z ufnością Jej macierzyńskiej miłości. Prośmy Wniebowziętą Królową, aby wypraszała potrzebne łaski na naszej drodze ku wieczności.

 

9 DZIEŃ - Tajemnica „Magnificat"

 

Wtedy rzekła Maryja: „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny; a święte jest Jego imię i miłosierdzie Jego z pokolenia na pokolenia dla tych, co się Go boją (Łk 1, 46-50).

Zachwycając się hymnem „Magnificat", widzimy Maryję pełną wdzięczności wobec Boga ale i wyśpiewującą swą wielkość, którą zawdzięcza właśnie Bogu. Maryja dzieli się więc równocześnie swoim poczuciem uniżenia i wielkości. Własne uniżenie pozwala Maryi dostrzec wielkość, którą zawdzięcza Bogu, a widok Jej wielkości pogłębia w Niej uczucie uniżenia. Może nazwać siebie błogosławioną i wybraną między wszystkimi stworzeniami, gdyż niezgłębiona pokora Jej duszy całą chwałę tej wielkości przypisuje Wszechmocnemu. Ważną jest także postawa Maryi, która po hymnie „Magnificat", świadczącym o zrozumieniu swego posłannictwa i wielkości, usuwa się w cień i milczenie, w których trwać będzie do końca swego ziemskiego życia.

O. Semenenko, kierownik duchowy bł. Matki Celiny Borzęckiej, rozmiłowany piewca Najświętszej Dziewicy, snuł taką refleksję w jednym ze swych kazań: „Kto się uniża, będzie wywyższony".(...) Ten jeden prawdziwie wielki. Innej miary nie ma. Oto miara przez Boga samego sprawdzona: jakie uniżenie, takie wywyższenie; jaka pokora, taka wielkość. Zwróćmy się do Maryi, którą Bóg wielką uczynił ..(...) Bóg zdziałał wielkie rzeczy w Maryi, ale wszystkie rzeczy były powodem do pokory, sposobnością do uniżenia. Rozważając tajemnicę Zwiastowania O. Piotr mówił: Archanioł jest zesłany do Maryi, aby Jej zwiastować: „Łaskiś pełna", a Ona upokarza się: „Oto ja służebnica Pańska". Jest w tym cała przepaść pokory.

O. Semenenko formując Celinę Borzęcką w duchowości zmartwychwstańskiej, stawiał zawsze Maryję jako wzór i konieczną pomoc. Matka Celina starała się więc zgłębiać postawy maryjne i wprowadzać je w swoje życie. Niektóre zapisy jej przemyśleń na modlitwie i starania o życie pokorą, pozostały do naszych czasów. Oto jeden przykład: Bóg wymaga ode mnie daru całkowitego. Aby do tego dojść w zupełnej doskonałości, potrzeba mi Jego łaski. Ten dar polegać będzie na całkowitym zapomnieniu o mojej osobie, tak jakbym już nie istniała dla siebie przed Bogiem, ale tylko dla Niego, dla dobra dzieła, które powinno być całe dla Niego - praca trudna, kiedy wracam do swojej natury; praca słodka, kiedy mogę żyć dla błogosławionej przyszłości, którą często przeczuwam.

W staraniu o naśladowanie Maryi na drodze paschalnej, na pewno bliski Bł. Celinie był hymn „Magnificat". Musiała często rozważać treść poszczególnych wersetów kantyku Maryi, odnajdując w nim także swoje motywy radości i wdzięczności Bogu. Matka Celina zachęcała do pokory swoje córki duchowe, ucząc na postawie treści „Magnificat" odkrywania w swoim życiu tajemniczego działania Boga. Musiała o „Magnificat" rozmawiać z siostrami, wyrażając także pragnienie, by zaśpiewały go przy jej trumnie. Siostry spełniły życzenie Założycielki Zgromadzenia i 28 października 1913 r. żałobne psalmy przy jej zwłokach przerwał radosny a rzewny śpiew „Magnificat". Był to jeden wielki wyraz uwielbienia i wdzięczności dla Boga za hojność Jego zmiłowań, hymn pokory i wdzięczności za łaski udzielone Matce Celinie a przez nią rodzinie zakonnej Sióstr Zmartwychwstanek.

Jakby nawiązując do tych refleksji, 28 października 2007 r., Kardynał Edmund Szoka, w czasie Mszy św. dziękczynnej za beatyfikację Matki Celiny Borzęckiej w Bazylice Santa Maria Maggiore powiedział do sióstr: Wy jesteście od Tej, którą błogosławioną będą odtąd zwać wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił Jej Wszechmocny.

Z perspektywy beatyfikacji Matki Celiny Zgromadzenie Sióstr Zmartwychwstanek pragnie wypowiedzieć te słowa wobec wszystkich, którzy zaangażowali się w jakikolwiek sposób w szerzenie Jej kultu, także na drogiej Założycielce ziemi białoruskiej. W tym duchu pragniemy mówić: Wy wszyscy jesteście od Tej, którą od 27 października 2007 roku błogosławioną zwą pokolenia. Wielkie rzeczy uczynił nam Wszechmocny; a święte jest Jego imię.

Trwając wraz z Maryją na majowej modlitwie, weźmy jako bliski każdemu z nas Jej kantyk „Magnificat", mając w swojej codzienności wiele motywów do wdzięczności Bogu za Jego łaski i błogosławieństwo.

opracowała S. Anna Helena Skalik CR