EXAMPLE

BŁ. MATKA CELINA BORZĘCKA » Modlitwy, nowenny, rozważania

Rozważania

ROZWAŻANIA  W  CZASIE  COMIESIĘCZNYCH  NABOŻEŃSTW

KU  CZCI  BŁ. CELINY  BORZĘCKIEJ

(nabożeństwa prowadzone przez Ks. Jana Zaniewskiego, Proboszcza

Parafii p.w. Niepokalanego Poczęcia N.M.P. w Kwasówce na Białorusi)

 

STYCZEŃ - Życie w rodzinie drogą do świętości

 

Przeżywając Święta Bożego Narodzenia rozważaliśmy prawdę, że Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał. Syn Boży przyszedł na ziemię poprzez rodzinę i większość lat życia na ziemi przeżył w rodzinie. Potwierdził w ten sposób niezastąpioną rolę i wartość rodziny.

Każdy z nas przychodzi na świat w rodzinie. Rodzice biorą udział w stwórczym działaniu Boga ale są też pierwszymi wychowawcami swych dzieci. Jedną z dziedzin, w której rodzice odgrywają niezastąpioną rolę jest wychowanie religijne, dzięki któremu rodzina wzrasta jako „Kościół domowy". To piękne określenie rodziny jako „domowego Kościoła" jest znane od dawna, gdyż Kościół zawsze głosił wielką wartość małżeństwa i rodziny.

Doświadczamy, jak bardzo na straży rodziny i wzajemnych relacji w rodzinie stoi przykazanie Boże: „Czcij ojca i matkę". Stawia ono przede wszystkim wymagania dzieciom ale pośrednio dotyczy odniesień rodziców do dzieci. Wiemy także, jak bardzo modlitwa służy ugruntowaniu duchowej więzi i trwałości rodziny. Modlitwa pomaga małżonkom pokochać swoje powołanie, sprawia, że dzieci uczą się w zaciszu domowym bliskiej relacji z Bogiem, umacnia członków rodziny w układaniu wszystkich dziedzin życia zgodnie z prawem Bożym.

Wzorem Świętej Rodziny i tylu pięknych rodzin możemy kształtować nasze rodziny na mocnym fundamencie wiary, modlitwy i korzystania z sakramentów świętych. Przykładem dla nas może być rodzina, w której przyszła na świat bł. Celina i rodzina, którą tworzyła z mężem Józefem Borzęckim. Celina wzrastała w rodzinie, gdzie miłość do Boga była na pierwszym miejscu. Na przykładzie relacji między rodzicami uczyła się swojej przyszłej roli żony i matki. Wiara i pobożność wyniesione z domu rodzinnego były dla Celiny źródłem mocy, gdy przeżywała śmierć dwojga dzieci czy opiekowała się kilka lat sparaliżowanym małżonkiem. Doświadczenie rodziny silnej Bogiem pomogło Celinie Borzęckiej w założeniu rodziny duchowej i wreszcie zaprowadziło na szczyty świętości potwierdzonej przez Kościół w akcie beatyfikacji.

Rodzina kształtowana jako „domowy Kościół" jest także kolebką powołań kapłańskich czy zakonnych. Tak było i w rodzinie bł. Celiny Borzęckiej, gdyż nie tylko ona sama ale i jej rodzona córka odkryła i podjęła powołanie zakonne.

Bł. Celina Borzęcka pozostawiła zapisy przemyśleń i zrozumienia roli rodziny jako drogi do świętości. Oto kilka refleksji zawartych w „Pamiętniku dla córek": Rada bym (...) w chwilach cichej modlitwy, cenniejszej ponad wszelką uciechę ziemską, uprosić dla was obu święte natchnienia Boże na wszystkie trudne momenty życia waszego, a wtedy jakże spokojnie mogłabym umrzeć. (...) Często, gdy mi się zdaje, iż zupełnie dobrze czynię i obowiązki matki i sumienia względem dzieci wypełniam, zwątpienie do duszy wstępuje z powodu przeciwności, które napotykam. (...) O światłość Twoją Boże prosić tylko mogę! (...) Dla Boga i prawdy, a nie dla tego, że matka chce - dziecko słuchać powinno. (...) Chciałabym coraz więcej stać się godną łask Bożych, aby Opatrzność przez moje pośrednictwo waszymi krokami kierowała..(...). Powiedziałaś mi dziś rano, Jadwiniu (...): „Co lepiej droga mamo, czy mieć dużo wiedzy i dużo się uczyć, czy też oddać się zupełnie Panu Bogu?" Jaki kierunek weźmie w przyszłości twój umysł, jeśli w tak młodym wieku nasuwają ci się uwagi tego rodzaju? Życzę ci, abyś za pomocą łaski Bożej zdobyła przekonania silne, nie chwiejące się, udoskonalając je na modlitwie i przez doświadczenie.

Także w listach bł. Celiny Borzęckiej pisanych do starszej, już zamężnej córki znajdujemy rady, jak doświadczenia życia odnosić do Boga: Mnie też niekiedy zniechęcenie zalewa duszę, bo czasy tak ciężkie, z nikąd grosza wydostać, ale staram się w modlitwie pokrzepiać siebie i znowu nadzieja, (...) że Bóg nie opuści, wraca i pozwala dalej dźwigać trudy życia - i mówię sobie - dosyć ma dzień swej nędzy. (...) Przy matce dziecko czerpie wszystko, co duszę ogrzewa a wszystko inne doprawdy mało warte w porównaniu! (...) Przemaga uczucie, że tak trzeba, nie inaczej, i że Bóg jeden poratuje, bo On jeden pamięta o nas - więc bądźcie spokojni, Bóg nie opuści. (...).

Wzywając orędownictwa Świętej Rodziny i wpatrując się w przykłady tylu świętych rodzin, prośmy za rodziny naszej parafii, o wierność codziennym obowiązkom, o moc w przezwyciężaniu wszelkich trudności i radość w wypełnianiu posłannictwa powierzonego przez Boga.

 

LUTY - Wychowanie dzieci jako misja zlecona przez Boga

 

Małżeństwo i rodzina istnieje z zamysłu Bożego. Małżonkowie udzielając daru życia dzieciom stają się współpracownikami samego Boga. Współpraca rodziców z Bogiem w trosce o prawidłowy rozwój fizyczny i duchowy dziecka rozciąga się na dalsze lata, w trudzie jego wychowania. Początkowo punkt ciężkości w procesie wychowania spoczywa w rękach rodziców, ale w miarę dojrzewania przesuwa się ku dziecku, które wreszcie samo siebie wychowuje. Na kolejnych etapach w proces wychowawczy młodego człowieka włącza się szkoła czy inne środowiska. Nikt jednak nie może zastąpić pierwszych wychowawców jakimi są rodzice i do nich w szczególny sposób odnosi się określenie wychowania jako „rodzenia" w znaczeniu duchowym. Wszędzie podkreśla się rolę matki, pod której sercem kształtuje się nie tylko organizm dziecka, ale pośrednio całe jego człowieczeństwo. W tym procesie uczestniczy także, choć bardziej na dalszych etapach ojciec dziecka. Rodzina pozostaje więc pierwszą i najważniejszą wspólnotą wychowawczą.

Rodzice obdarzeni zaufaniem ze strony Boga, otrzymują od Niego misję i zaszczytny udział w procesie kształtowania nowego człowieka. Rola rodziców to pomoc dzieciom w odkrywaniu zamysłu Bożego wobec ich życia doczesnego i wiecznego. Ważna jest już sama atmosfera domu rodzinnego, pomoc w kształtowaniu sumienia i pracy nad sobą, stawianie wymagań z miłości. Nie może zabraknąć także radości, która jest naturalnym usposobieniem zwłaszcza wieku dziecięcego.

Snując rozważania o wychowaniu dzieci, możemy także sięgnąć do doświadczeń w tej dziedzinie, jakie pozostawiła bł. Matka Celina Borzęcka. Wiemy, że chociaż na obrazach jest przedstawiana jako siostra zakonna, była jednak wcześniej żoną i matką. Celina i Józef Borzęccy wiedzieli, że macierzyństwo i ojcostwo nie ogranicza się do biologicznych narodzin dzieci, ale wymaga „rodzenia" rozłożonego w czasie poprzez mądre wychowanie. Celina i jej mąż byli dla córek wzorem życia wiarą i pobożnością, przykładem wzajemnego szacunku, pracowitości czy umiłowania ojczyzny. Sama Celina pozostawiła dostępny dla nas dowód swojego zaangażowania w wychowanie dzieci w postaci „Pamiętnika dla córek", którego pisanie rozpoczęła w czasie choroby męża a dokończyła po jego śmierci. Refleksje w nim zawarte świadczą o tym, że Celina traktowała córki nie jako „prywatną własność" ale Boży depozyt złożony w jej ręce. Zaraz na początku „Pamiętnika dla córek" zapisała że jest świadoma, że przyszłość dzieci leży w ręku Boga, ale ona chciałaby radami swymi im dopomóc: Spostrzeżenia, które czynić będę, patrząc na wasze czynności (...), może wam posłużą do uniknięcia złego i do pohamowania złych skłonności. Gdy już nie będę z wami, cenniejsze się staną dla was moje życzenia, pobłażliwszymi będziecie na moje wymagania, które jakkolwiek nieraz przykre i często powtarzane, jedną miały pobudkę - dobro i szczęście wasze. Już z tego zapisu wynika, że Celina starała się doprowadzić proces wychowawczy do etapu, gdy człowiek osiąga pewną dojrzałość i zaczyna wychowywać się sam. W „Pamiętniku dla córek" znajdujemy liczne zapisy dotyczące formacji sumienia i pracy nad sobą, walki z wadami, rozwijania talentów i zdolności, indywidualnego podejścia do każdej z córek. Oto kilka przykładów: Jakże chciałabym, żebyście zawsze były pobłażające dla drugich, a przed osądzaniem bliźniego głośno, dobrze pomyślały, czy zasługuje ta osoba na sąd surowy? Nie możemy nigdy wiedzieć, jak postąpiłybyśmy w takim zdarzeniu (...). Osoba, którą w tej chwili surowo sądzisz, wypełniłaby może sumienniej obowiązki twoje, a ty ganisz jej postępowanie, nie obrachowawszy swych czynności. (...) Zapytaj wieczorem twego sumienia, a głos wewnętrzny odpowie ci, (...) czy dzień twój korzystnie przeszedł. (...) Pan Bóg daje ci okazję do staczania ciągłej walki ze sobą, ażeby pycha i zarozumiałość nie wcisnęły się do twego serca, bo człowiek jest niewiele wart, jeżeli bezustannie nie stara się być lepszym. (...) Niech jedyną ambicją, godną naszych wytrwałych wysiłków, będzie poznać siebie samą, aby pracować dla większego w dobrym postępu. (...) Czas mija, a ja z siebie przykład dać muszę. Chciałabym coraz więcej stać się godną łask Bożych, aby Opatrzność przez moje pośrednictwo waszymi krokami kierowała, a wtenczas z czystym i spokojnym sumieniem doznałabym błogiego spokoju o jutro wasze.

Swoje doświadczenie w dziedzinie wychowania bł. Celina Borzęcka realizowała także jako babcia. Będąc już zakonnicą, w listach do starszej córki mężatki pisała: Mój Boże, czyż to moje wnuczki w trudniejszych warunkach wychowywać się będą? (...) Jest to kłopot nad kłopotami wychowanie dzieci. (...) Nie przy ojcu ale przy matce dziecko czerpie wszystko, co duszę ogrzewa ..(...). Cieszą mnie sukcesy moich wnuczek.

Rozważając o misji wychowawczej zleconej przez Boga rodzicom, wpatrując się w bliski nam przykład Bł. Celiny jako mądrej matki i wychowawczyni - módlmy się za nasze rodziny. Prośmy dla wszystkich o odpowiedzialne podejmowanie powołania życiowego. Prośmy, by nasze rodziny były Bogiem silne i by w nich młodzież, podobnie jak Jezus w Nazarecie, mogła czynić postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

 

MARZEC - Postać św. Józefa w życiu bł. Celiny Borzęckiej

 

W miesiącu marcu czcimy św. Józefa. Ten szczególny patron całego Kościoła podobnie jak Maryja, przeżył zwiastowanie. Bóg objawił mu we śnie swoją wolę: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej małżonki.. Św. Józef w chwili swojego zwiastowania nie wypowiedział ani jednego słowa, ale jak czytamy w Ewangelii, uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański (Mt 1, 24). Patrząc na św. Józefa możemy poznać jak ważne w oczach Bożych są zwyczajne czyny, pełnione z wiernością, pokorą i szlachetnością serca. Tutaj odnajdujemy właściwą wartość i piękno powołania małżeńskiego, pełnego prostej i ofiarnej troski męża o żonę, ojca i matki o dzieci - czyli życia w rodzinie, która jest domowym Kościołem.

Kościół jako wielka Rodzina Boża zawsze uciekał się do św. Józefa i ufnie wzywał jego opieki, a także miał przed oczyma jego pokorną służbę i udział w Bożym dziele zbawienia.

W duchu tego wielowiekowego kultu św. Józefa także bł. Celina Borzęcka wzywała orędownictwa Opatrznościowego Stróża Bożej Rodziny. W listach pozostawiła dowody powierzania siebie i innych opiece św. Józefa w takich zapisach: nowenna nasza do św. Józefa zaczęta (...) owoce przyniosła, jeśli to wszystko według Boga - ale nie wątpmy, że tak i w imię Boże (....) Naruszyłam ostatnie [pieniądze]. (...) Niech Bóg sprawi, by to wystarczyło! A potem św. Józefie, przyjdź z pomocą, bo stracę swoją biedną głowę (...). Mam nadzieję, że modlitwa nas ocali. Dziś zaczynamy nowennę do św. Józefa - trzy miesiące. (...). Niech ci Pan Jezus pomaga, a Duch Święty natchnie, Matka Boska kieruje, św. Józef, (...), św. Antoni dopomagają (...).Chcę przygotować trochę miejsca na ogródek dla dzieci z ochronki, z czasem figura św. Józefa. (...) Nie tylko pozwalam zawiesić obraz św. Józefa, ale się bardzo z tego cieszę.

Dla bł. Celiny św. Józef był wzorem wiary w Opatrzność Bożą, o której pisała: jakiej ufności trzeba w Opatrzność! Jakiej nadnaturalnej potrzebujemy wiary i nadziei - o tym ani świat ani najbliżsi nie wiedzą i nie rozumieją. Trzeba zawiązać oczy i iść na przód. (...) Zaufajmy Panu, On nas nie opuści.

Wyrazem wiary bł. Celiny Borzęckiej w pomoc i opiekę św. Józefa są obrazy i figury tego świętego istniejące do dzisiaj w domach założonego przez nią Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek. Także i dzisiaj dwóm prowincjom Zgromadzenia w szczególny sposób patronuje Oblubieniec Najświętszej Maryi Panny i są domy pod wezwaniem opieki św. Józefa.

Bł. Celina pozostawiła Siostrom Zmartwychwstankom jako codzienną praktykę, modlitwę do św. Józefa. Spośród kilku modlitw do św. Józefa w tradycji Zgromadzenia na stałe wpisała się modlitwa, którą ułożył Papież Leon XIII. Treść tej modlitwy Sługa Boży Papież Jan Paweł II uznał za aktualną i w 1989 r. napisał, że wciąż mamy wiele powodów, by tak samo się modlić. Korzystając z tej modlitwy wzywajmy więc orędownictwa św. Józefa w naszych potrzebach:

Do Ciebie św. Józefie, uciekamy się w naszej niedoli. Wezwawszy pomocy Twej Najświętszej Oblubienicy, z ufnością również błagamy o Twoją opiekę. Przez miłość, która Cię łączyła z Niepokalaną Dziewicą Bogarodzicą i przez ojcowską Twą troskliwość, którą otaczałeś Dziecię Jezus, pokornie błagamy: wejrzyj łaskawie na dziedzictwo, które Jezus Chrystus nabył Krwią swoją i swoim potężnym wstawiennictwem dopomóż nam w naszych potrzebach. Opatrznościowy Stróżu Bożej Rodziny, czuwaj nad wybranym potomstwem Jezusa Chrystusa. Oddal od nas, ukochany Ojcze, wszelką zarazę błędów i zepsucia. Potężny nasz Wybawco, przybądź nam łaskawie z niebiańską pomocą w tej walce z wrogami ciemności, a jak niegdyś uratowałeś Dziecię Jezus z niebezpieczeństwa, które groziło Jego życiu, tak teraz broń świętego Kościoła Bożego od wrogich zasadzek i od wszelkiej przeciwności. Otaczaj każdego z nas nieustanną opieką, abyśmy za Twoim przykładem i Twoją pomocą wsparci mogli żyć świątobliwie, umrzeć pobożnie i osiągnąć wieczną szczęśliwość w niebie. Amen.

 

KWIECIEŃ - Zmartwychwstanie Chrystusa i nasze zmartwychwstanie

 

Przeżywamy okres wielkanocny. Radujemy się, że Chrystus zmartwychwstał i jest z nami przez wszystkie dni aż do skończenia świata. Pan Zmartwychwstały mówił do Apostołów: Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam (Łk 24, 39). Właśnie Apostołowie są pierwszymi świadkami zmartwychwstania Chrystusa, gdyż oni widzieli, słyszeli i dotykali Go po zmartwychwstaniu. Pozostawili wymowne zapisy swego świadectwa: To wam oznajmiamy (...), co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce (por. 1 J 1, 1-3). Apostołowie spotykający Zmartwychwstałego otrzymali polecenie: Idźcie i oznajmijcie moim braciom ...(Mt 28, 10), idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest będzie zbawiony ...(Mk 16, 15).

Wspaniałym świadkiem Zmartwychwstałego jest także Maria Magdalena. Ona z miłości do Jezusa wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno (...) udała się do grobu. Stała długo przed grobem płacząc, aż spotkała samego Zmartwychwstałego. Uradowana tym spotkaniem poszła oznajmiając uczniom: widziałam Pana i to mi powiedział (J 20, 18).

Wiara Kościoła z pokolenia na pokolenie wyrasta ze świadectwa Apostołów i kobiet, które spotkały Zmartwychwstałego. Każde czasy potrzebują świadków tajemnicy Bożej miłości, która najpełniej objawiła się w męce i zmartwychwstaniu Chrystusa.

Świadkiem Chrystusa Zmartwychwstałego jest także bł. Celina Borzęcka. Bóg ją powołał, by w szczególny sposób umiłowała i żyła tajemnicą paschalną Chrystusa, czyli tajemnicą Jego przejścia przez krzyż i śmierć do zmartwychwstania i chwały. Bł. Celina znała także listy św. Pawła, w których napisał o naszym udziale w tajemnicy paschalnej Chrystusa. Czytamy w nich, że przez chrzest zostaliśmy złączeni z Chrystusem Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym, że umarliśmy wtedy dla grzechu i jego zniewoleń, weszliśmy w nowe życie, możemy więc już żyć dla Boga. Jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że z Nim również żyć będziemy, wiedząc, że Chrystus powstawszy z martwych, już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy. Bo to, że umarł, umarł dla grzechu tylko raz, a że żyje, żyje dla Boga. Tak i wy rozumiejcie, że umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie (Rz 6, 8-11). Powstawszy z martwych z Chrystusem mamy szukać tego, co w górze, czyli w wieczności, a nie do tego, co na ziemi i co przemija.

Bł. Celina żyła tą prawdą na co dzień - współzmartwychwstawała z Chrystusem przez współumieranie z Nim. Sama żyła i uczyła innych, że trzeba tak, jak Chrystus przyjmować krzyż. Krzyżem w naszym życiu mogą być różne trudności, choroby, cierpienie duchowe, niewygody, słabości swoje czy innych. Chodzi o to, by ten nasz codzienny krzyż przyjmować jak Chrystus oraz widzieć go w blaskach czekającego po nim zmartwychwstania. Bł. Celina pozostawiła zapisy o tym, jak żyć idąc za Chrystusem, który cierpiał, aby wejść do chwały zmartwychwstania. Do sióstr założonego przez siebie Zgromadzenia Zmartwychwstanek pisała: W szczególny sposób zobowiązane jesteśmy do wewnętrznego zastosowania naszej tajemnicy.(...) powołane jesteśmy do wewnętrznego zmartwychwstania ...(...) Proszę Zbawiciela u grobu Jego, by dał zrozumieć (...) głębokość tajemnicy zmartwychwstania już tu za życia, to jest powstania ze słabości naszych, (...) potrzeby pracowania nad powracającymi błędami naszymi. Jest to łaska łask być powołaną do takiej pracy nieustającej, aż do śmierci, bo tylko cierpienie na wzór Chrystusa nas zbawić może, skoro On chce wyłącznie do naśladowania Siebie. (...) Życzę poznania głębokiego tajemnicy zmartwychwstania w stosunku do dusz naszych, które poprzedzić musi zrozumienie chwały, która nas czeka, po pracy wytrwałej nad sobą. (...).Zmartwychwstańmy już za życia!

Trwając w radości wielkanocnej módlmy się, byśmy byli prawdziwymi świadkami Chrystusa Zmartwychwstałego. Dzisiaj tak bardzo potrzeba świadków, którzy dzieląc się swoją wiarą, będą przekazywali innym nadzieję:

„Panie Zmartwychwstały i żywy, jesteś wiecznie nową nadzieją Kościoła i ludzkości; Ty jesteś jedyną nadzieją w tym życiu i po śmierci. Spraw, abyśmy żyli duchem Twego Zmartwychwstania. Napełnij odwagą i nadzieją nasze serca, abyśmy wiernie Ci służyli i Tobie się podobali. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

 

MAJ - Maryja w życiu bł. Celiny Borzęckiej

 

W maju w sposób szczególny zachwycamy się bogactwem duchowym Maryi, które Ona przekazuje Kościołowi. Patrzymy na Matkę Najświętszą i pragniemy uczyć się od Niej, jak realizować swoje życiowe powołanie. Wiemy, że Maryja szła drogą wiary i zawierzenia Bożym obietnicom, po ludzku niemożliwym - od Zwiastowania, poprzez trwanie w obliczu cierpienia i krzyża swego Syna - aż do poranka Zmartwychwstania. Maryja uczy nas swoim przykładem przeżywania wiary jako doświadczenia wymagającego wysiłku i zaangażowania oraz całkowitego zawierzenia Bogu.

Jezus z wysokości krzyża kieruje do swej Matki słowa: Niewiasto, oto syn Twój, a do ucznia Jana: Oto Matka twoja. Dalej w Ewangelii czytamy: I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. Te słowa przekazują ważną dla nas prawdę - Jezus przekazuje nam w darze swoją Matkę, która staje się naszą Matką.

Wielu świętych i błogosławionych pozostawiło nam przykład „przyjmowania Maryi do siebie", jak to uczynił uczeń Jan oraz naśladowania Matki Najświętszej w codziennym życiu. Wśród nich jest także Matka Celina Borzęcka. Jej nabożeństwo do Matki Najświętszej było najprawdziwsze, bo polegało właśnie na naśladowaniu Maryi. Bliskie Matce Celinie były poszczególne etapy udziału Maryi w zbawczej misji Chrystusa, począwszy od tajemnicy zwiastowania, Jego narodzenia czy ofiarowania w świątyni aż po współcierpienie z Synem i tryumf zmartwychwstania.

Bł. Celina pozostawiła zapisy swojej żarliwej modlitwy: Boże, daj mi  serce Maryi, daj mi myśl i wolę Maryi, przemień wszystko we mnie w to, co Jej jest. Odczytujemy po latach jej przemyślenia świadczące o bliskości z Maryją: Gdy mi wraca do duszy Maryja, wydaje mi się, żem odnalazła skarb najdroższy (...). Znowu Maryja cała miłosna w myśli mojej - wierzę w Jej świętość, w Jej przyczynianie się za nami (...) i słyszę: „Oto wzór, taką masz być". Znajdujemy również zapisy próśb Celiny kierowanych do Maryi: Matko Niepokalana, jestem u stóp Twoich, abym Twe miłosierdzie poznała i nędzę Ci moją wypowiedziała. (...) W twej słodyczy pokazujesz mi Rany Syna Twego i tę miłość wielką, którą On świat i grzeszników ogarnia. Za Twą przyczyną uczułam, że On mnie miłością tak gorącą do Serca Swego tuli. (...) Nieustannie do Ciebie Matko modlić się będę Matko, bo Twa litość tu jest tak widoczną; przebłaga Ciebie czystość intencji, a jeśli cierpieć trzeba, to nam otuchy i pocieszenia szczędzić nie będziesz, boś litościwa i miłosierna, Matko Niepokalana. Innym razem, w wigilię święta narodzenia Maryi tak prosiła: Niechże święto jutrzejsze przemieni wszystko we mnie. Niech się Ona we mnie narodzi na życie oddania się mego zupełnego bez względu na starego człowieka, który żyje ciągle we mnie. Niech Ona ożywi, jak niegdyś, młode uczucia moje na nowe życie.

Od bł. Celiny Borzęckiej i tylu świętych możemy więc uczyć się bliskości z Maryją, naszą Matką. Maryja dobrze zna nasze troski i dlatego śmiało możemy zwracać się do Niej w różnych potrzebach. W ten sposób włączamy się w wielką wiarę Kościoła w macierzyńskie wstawiennictwo Matki Bożej. Pierwsza znana modlitwa maryjna zaczyna się przecież od słów „Pod Twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko", a pochodzi z III wieku. Powierzajmy się więc w prostocie serca i z ufnością macierzyńskiej miłości Maryi, słowami modlitwy:

Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo, że nigdy nie słyszano, abyś opuściła tego, kto się do Ciebie ucieka, Twej pomocy przyzywa, Ciebie o przyczynę prosi. Tą ufnością ożywiony do Ciebie, o Panno nad pannami i Matko biegnę, do Ciebie przychodzę, przed Tobą jako grzesznik płaczący staję. O Matko Słowa, racz nie gardzić słowami moimi, ale usłysz je łaskawie i wysłuchaj. Amen.

 

CZERWIEC - Kult Najświętszego Serca Pana Jezusa w życiu bł. Celiny Borzęckiej

 

W miesiącu czerwcu czcimy Najświętsze Serca Pana Jezusa. Rozważając wezwania pięknej litanii, uświadamiamy sobie wielką miłość Boga do człowieka. Modlimy się do Serca Jezusa, gorejącego ogniska miłości, które nigdy nie przestaje płonąć miłością, prosimy Serce Jezusa, które jest pełne dobroci i miłości oraz wszelkiej chwały najgodniejsze o zmiłowanie nad nami.

Nasze serca mają się zapalać od miłości Boskiego Serca. Mamy jednak świadomość, że sami z siebie jesteśmy słabi, więc w litanii prosimy Najświętsze Serce Jezusa słowami: uczyń serca nasze według Serca Twego. Do Serca Jezusowego zwracamy się z wielką ufnością, gdyż wiemy, że hojność Bożej miłości nie wyczerpuje się i pragnie, byśmy z niej czerpali.

Wśród praktyk związanych z kultem Najświętszego Serca Pana Jezusa na specjalną uwagę zasługuje akt poświęcenia temuż Sercu. Na pewno był on znany także Matce Celinie Borzęckiej, gdyż za jej życia, 11 czerwca 1899 r. papież Leon XIII dokonał aktu poświęcenia całego Kościoła Najświętszemu Sercu Jezusa. Ten papież podał teologiczne uzasadnienie aktu poświęcenia: Jest rzeczą oczywistą, że Chrystus Pan, (...) posiada wszystkie rzeczy w doskonałej pełni. My zaś jesteśmy tak biedni i ubodzy, że nie możemy Mu nic zaofiarować. Dobroć i miłość Jego jest tak wielka, że nie wzbrania się On przyjąć od nas tego, co faktycznie do Niego należy, a co my Mu dajemy, jakoby to było nasze. Co więcej, nie tylko nie wzbrania się przyjąć, ale wręcz prosi: „Synu, daj mi serce swoje".

Akt poświęcenia rodzaju ludzkiego Najświętszemu Sercu Jezusa jest podejmowany do dzisiaj w całym Kościele, również we wspólnotach Sióstr Zmartwychwstanek, w pierwsze piątki miesiąca. W tradycji wspólnoty Sióstr Zmartwychwstanek od 1949 r. jest także ponawianie aktu poświęcenia Zgromadzenia Najświętszemu Sercu Jezusa w Uroczystość Jego Serca.

Bł. Matka Celina Borzęcka, podobnie jak wielu świętych i błogosławionych, czciła Najświętsze Serce Jezusa i pozostawiła zapisy świadczące o tym nabożeństwie. Sięgamy do nich po latach gdyż są wciąż aktualne i czytamy: Ofiarowany obrazek przedstawia Serce Jezusowe (...). Ta okoliczność powiększa we mnie chęć nabożeństwa do Serca Jezusowego. Koronkę do Serca Jezusowego bardzo lubię i codziennie odmawiam. (...) Cóż cudowniejszego jak nabożeństwo do Serca Jezusowego w całym Kościele istniejące i powiększające się, ze zrozumieniem „Przenajświętsze Serce Eucharystyczne - módl się za nami". (...) Szukam osłody i miłości w Najgłębszej Ranie Serca Jezusowego. Znajduję tam źródło przebaczenia i osłody i czuję miłosne przygarnięcie mnie.

Z głębi swego doświadczenia duchowego bł. Celina pozostawiła córkom duchowym takie rady: U stóp Pana Jezusa wszelka trwoga i nieporozumienia ustają, a niepewność przyszłości zatopić błogo w Sercu Przenajświętszym. (...) Uczmy nasze siostry czcić Serce Jezusowe w Najświętszym Sakramencie.(...) Błogosławię i oddaję Eucharystycznemu Sercu Jezusowemu wszystko, aby On miłością swą był naszym Przewodnikiem. (...) Niech Ci Serce Jezusowe będzie pomocą. (...) Gdy więc opuszczoną czuje się dusza (...), niech w pokorze i zupełnym pokoju przebywa, tuląc się do Serca Jego Przenajświętszego lub wpatrując się w Jego Rany.

Korzystajmy z łask związanych z nabożeństwem do Najświętszego Serca Jezusowego, które w Kościele ma swoje ważne miejsce. Rozważajmy piękną litanię do Serca Pana Jezusa, która - jak kiedyś powiedział Ojciec św. Jan Paweł II - składa się z okrzyków podziwu dla bogactwa Serca Jezusowego. Starajmy się dobrym życiem odwzajemniać miłością na miłość Boga do nas. Będąc blisko Boga, wynagradzajmy też Najświętszemu Sercu Jezusa za innych, którzy za miłość Bożą bez granic w niewdzięczny sposób odpłacają swoim zapomnieniem, opuszczeniem i wzgardą.

Niech Serce Pana Jezusa, które tak bardzo ukochało ludzi i wciąż pozostaje odwiecznym upragnieniem świata, prowadzi każdego z nas i wszystkie narody do budowania cywilizacji miłości. Czciciele Serca Bożego stają bowiem ludźmi wrażliwego sumienia.

 

LIPIEC - Modlitwa i odkrywanie woli Bożej

 

Nikogo nie trzeba przekonywać, jak ważna w naszym życiu jest modlitwa. Poprzez modlitwę nawiązujemy osobisty kontakt z Bogiem. W niej słuchamy Boga ale i Bóg nas słucha albo inaczej - Bóg mówi do nas i my mówimy do Boga. Choć modlitwa jest kontaktem z niewidzialnym Bogiem, to jest w niej coś na wzór spotkania i rozmowy z człowiekiem. Może czasem trudno, ale trzeba starać się o taką prostotę w relacji z Bogiem na modlitwie, jak w czasie rozmowy z bliskim nam człowiekiem. Istotna jest też nasza wrażliwość na głos Boga, który daje się słyszeć w głębi duszy a który pozwala nam poznawać i czynić dobro.

Pan Jezus mówił, że zawsze powinniśmy się modlić i nie ustawać. Rozmawiał z Ojcem Niebieskim przed każdą ważną decyzją, na przykład: przed rozpoczęciem swej publicznej działalności, przed wyborem Apostołów czy przed męką. Chrystus nauczył najdoskonalszej modlitwy, w której zwracamy się do Boga „Ojcze nasz". W niej najpierw uwielbiamy Boga i prosimy, by święciło się Jego Imię, by przyszło Jego królestwo i wszędzie działa się Jego święta wola. W dalszej części Modlitwy Pańskiej ogarniamy życie człowieka, od jego trosk materialnych aż po potrzeby duchowe.

Powracając do pierwszej części modlitwy „Ojcze nasz", zatrzymujemy się nad słowami: bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi. Wola Boża, o której spełnienie tutaj prosimy, to nic innego jak wola zbawienia człowieka. Bóg kocha nas i pragnie naszego prawdziwego szczęścia w królestwie niebieskim. Bóg daje nam łaskę i pragnie byśmy poznawali Jego wolę w stosunku do naszego życia. To poznanie woli Boga dokonuje się właśnie na modlitwie.

Święci i błogosławieni pozostawili nam wzór odkrywania woli Bożej poprzez modlitwę. Także bł. Celina Borzęcka może dzielić się z nami swoją mądrością życia, która polega na zrozumieniu, że najważniejsze jest zawierzenie Bogu, odkrywanie Jego woli i zmaganie, by ją wypełniać. Wiemy, że życie bł. Celiny nie było łatwe i dlatego zapisy jej przeżyć, przemyśleń i zrozumienia możemy odnosić do wyzwań naszej codzienności. Z głębi swego przekonania zapisała: Jezus jeden jest dobry i to wszystko, co nam przychodzi od Niego, nawet krzyż, cierpienie i ofiara; a wszędzie, gdzie On jest, znajdujemy wiele uroku i słodyczy, a gdzie Go nie ma - pustkę i gorycz. (...) Trzeba mieć prostotę dziecka; (...)Trzeba wierzyć, że tu [w kłopotach] jak zawsze Bóg zdecyduje i przyjdzie nam z pomocą. (...). Przyjmowanie różnych cierpień, podejmowanie wyzwań codzienności po śmierci małżonka skłoniło Celinę Borzęcką do poświęcenia więcej czasu na modlitwę, gdy jej jedynym oparciem pozostał Chrystus. Celina dostrzegała różnicę w bólu, gdy uspokojenia szuka się w modlitwie i w przyjęciu z pokorą krzyża, a była pewna, że modlitwa osładza [smutek], ratuje, pokrzepia i dodaje sił. (...) Idzie o to, żeby dusza zrozumiała, czego Bóg od niej żąda i trwała w ciągłej modlitwie, aby w niej się spełniło to, co Pan Bóg od wieków przeznaczył. (...) Z głębi osobistego doświadczenia zapisała: Gdybym nie zwracała w każdej chwili oczu ku niebu, obawiałabym się wszystkiego. Zastanawiała się na modlitwie i pragnęła robić wszystko, by ukierunkować swoje życie zgodnie z wolą Boga. Napisała: Gdy już wdową byłam, poczułam (...) jakby spokój jakiś, że teraz to „coś", co Bóg zawsze chciał, odkryje się w życiu moim. Jak każdemu z nas, tak i Celinie Borzęckiej z trudem przychodziło odkrywanie woli Boga i dlatego zapisała: często idziemy za popędem uczuć naszych, zapominając, czy prawdziwie Boga mamy na celu. (...) błędy, upadki, (...) smutne, (...) ale zbawienne doświadczenia, bo jakże się modlić bez końca trzeba (...), aby krok każdy w życiu piętno Bożej woli nam wskazywał. Bł. Celina Borzęcka usilnie prosiła Boga na modlitwie o poznanie i pełnienie w swym życiu Jego świętej woli. Niech jej modlitwa stanie się nam bliską w naszym życiu:

Boże, dozwól, abym Ciebie w sercu zawsze mając, wiedziała, że co tylko czynię, Twoją jest wolą, a więc słodkim i miłym być powinno. (...) W Twoje dobroczynne ręce oddaję Panie, wszystko, co mi jest drogie, a pozwól mi zawsze prosić o zgadzanie się z wolą Twoją i o poznanie jej zawsze; wtenczas za przeciwności nawet dziękować Ci będę, boś przewidział, ukochał i opatrzył swoje stworzenie. Amen.

 

SIERPIEŃ - Sakramenty św. w życiu bł. Celiny Borzęckiej i w naszym życiu

 

Pan Jezus rozsyłając Apostołów na cały świat obiecał: A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata. Ta obietnica dotyczy obecności Jezusa Chrystusa w swoim Kościele, zwłaszcza w sakramentach św. Poprzez sakramenty otrzymujemy życie Boże, abyśmy mogli trwać w Chrystusie w naszej codzienności, jak latorośle w winnym krzewie, zgodnie z Jego słowami: Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić (J 15, 5). Dla nas jest to tajemnica i wielka łaska, gdyż Bóg dzieli się z nami, z ludźmi stworzonymi na obraz i podobieństwo Boże - swoim życiem. Niewidzialne życie Boże otrzymujemy poprzez znaki widzialnych sakramentów. Sakramenty zakładają naszą wiarę ale i jednocześnie dają jej wzrost. Słusznie można je więc nazywać sakramentami wiary, zbawienia i życia wiecznego.

W Roku Kapłańskim, który przeżywamy w całym Kościele, pochylamy się również nad tajemnicą posługi kapłanów, którzy z ustanowienia Chrystusa są szafarzami sakramentów św. Z wdzięcznością myślimy i modlimy się za kapłanów namaszczonych i posłanych, by trwali w służbie ludzkiego zbawienia.

Prawdziwi chrześcijanie cenią sobie sakramenty św., których celem jest uświęcenie człowieka. Wśród nich jest Bł. Celina Borzęcka, która umiłowanie Boga i sakramentów św. wyniosła najpierw z domu rodzinnego. Mając dziesięć lat, Celina przystąpiła do I Komunii św. ze wzruszeniem i powagą chwili. W młodzieńczych latach pragnąc, by Chrystus często gościł w jej sercu, ze zrozumieniem przystępowała do spowiedzi św. Do sakramentu małżeństwa Celina przygotowywała się poprzez rekolekcje, by podjąć trudną wolę Boga i sprostać ślubowaniu współmałżonkowi wobec Boga. Zaprzyjaźniony z rodziną Borzęckich Ks. Henryk Korsak, Proboszcz z Indury śpieszył do domowej kaplicy na wezwanie z Mszą św., posługą sakramentalną i Słowem Bożym. Także w dalszym swym życiu Celina, będąc już wdową chodziła codziennie na Mszę św. Uczestniczenie we Mszy św. i przyjmowanie Komunii św. umacniało Celinę w znoszeniu z cierpliwością wszelkich przeciwności. Celina Borzęcka swoją gorliwość w przyjmowaniu sakramentów św. słowem i przykładem przekazała córkom. Nic więc dziwnego, że jej młodsza córka Jadwiga, przebywając w miejscu oddalonym od kościoła napisała: Brak nam wielki Mszy św., a szczególnie częstej Komunii św. Jest to smutek, który codziennie się odnawia i do którego przywyknąć nie można. Bóg nas pewno kiedyś pocieszy powrotem do Rzymu, a wtenczas jakże szczęśliwą będę. Smutno to bardzo bez tego źródła prawdziwego życia.

W przeżywanym Roku Kapłańskim może warto też przytoczyć niektóre piękne zapisy bł. Celiny dotyczące kapłanów: Ks. Korsak dobry, anioł świętości. (...) klęczący proboszcz piękną swą powagą, pociągający swą miłością, modlił się oparty o ołtarz, i cicho było, i kazał długo tak w skupieniu nam wszystkim czekać; niemniej poważnie, a z przejęciem chrzcił dzieciątko. (...) Taka byłam szczęśliwa, kiedy proboszcz powiedział mi dziś rano: „Za Jadwinię modliłem się". (...) Modlitwa za nas jest nieustanna i to jest przyjaciel. Celina Borzęcka jako dobra matka ucieszyła się, gdy starsza córka, Celka, znalazła spowiednika. Zapisała wówczas takie słowa w „Pamiętniku dla córek": Celka w czasie wakacji 1876 r. znalazła ojca duchownego, jemu swą duszę powierzyła, z jego zbawiennych rad korzystać będzie całą zimę w Rzymie. To dobrodziejstwo Boże odbije się nieraz w życiu przyszłym, boć to szczęście wielkie czerpać rady, wzmocnienie i uczuć w sobie siłę dotąd nieznaną i zachętę do postępu w dobrym.

Rozważając o ważności sakramentów św., poprzez które Bóg dzieli się z nami swoim życiem i o tym, jak bł. Celina Borzęcka ceniła w swym życiu ich wartość - módlmy się za nas samych. Prośmy Boga, abyśmy wciąż na nowo odkrywali wartość sakramentów św. oraz chętnie i ze zrozumieniem z nich korzystali. Dziękujmy Bogu za wszystkie sakramenty św. a w Roku Kapłańskim szczególnie za sakrament kapłaństwa i kapłanów, którzy żyją i pełnią misję duszpasterską pośród nas:

Boże, Twojej opiece powierzamy kapłanów, naszych duszpasterzy, którzy podają nam chleb Słowa Bożego i Chleb Eucharystyczny. Daj im siłę do pracy i serce ojcowskie, abyśmy przez ich posługę mogli dojść do zbawienia. Amen.

 

WRZESIEŃ - Tajemnica krzyża

 

Wrześniowe święto Podwyższenia Krzyża św. i wspomnienie Matki Bożej Bolesnej skłaniają nas do rozważania tajemnicy Odkupienia. Kierujemy wzrok na krzyż, znak naszego zbawienia, w którym najpełniej objawiła się miłość Boga do człowieka. „Witaj drzewo krzyża, na którym zawisło zbawienie świata". Krzyż jest obecny również w naszym życiu. Pan Jezus mówi wyraźnie: Jeśli kto chce iść za Mną, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje (Mt 16, 24). Mówi także do nas: Kto nie bierze swego krzyża a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien (Mt 10, 38). Jesteśmy wezwani do przyjmowania krzyża, który zawsze pozostaje w naszym życiu tajemnicą. Wiemy, że przyjmując świadomie krzyż i łącząc go z cierpieniami samego Chrystusa, uczestniczymy w zbawieniu świata.

Takiego rozumienia krzyża i cierpienia bł. Celina Borzęcka uczyła się w szkole Jezusa. Pociągała ją również prawda słów zapisanych przez św. Piotra Apostoła: Cieszcie się, im bardziej jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, abyście cieszyli się i radowali przy objawieniu się Jego chwały. (1 P 4, 13). Współcierpienia z Jezusem uczył Matkę Celinę także jej przewodnik duchowy, O. Piotr Semenenko. Bł. Matka Celina zapisała: Ojciec dużo mówił o naszym współcierpieniu z Panem Jezusem, czyli o naszym dopełnianiu cierpień Pana Jezusa. On przewidział wszystko dla każdego z nas, więc czeka dopełnienia naszego. Snując dalej refleksję nad prawdą o cierpieniu w naszym życiu bł. Celina napisała do jednej z sióstr: każdy rodzaj cierpienia Pan Jezus przewidział dla każdego z nas. I czeka dopełnienia naszymi cierpieniami Jego cierpień, oczekuje współcierpienia zbawiającego, odkupującego.

Matka Celina może być dla nas przykładem w podejmowaniu krzyża. Po szczęśliwym okresie dzieciństwa i młodości, doświadczyła niemal wszystkich odmian cierpienia. Były to choroby i śmierć osób najbliższych: rodziców, rodzeństwa, męża, trojga dzieci oraz cierpienia spowodowane kłopotami materialnymi czy poczuciem osamotnienia. Jej zapisy duchowe czy listy do córki Jadwigi i sióstr świadczą, że trudne doświadczenia starała się przyjmować jako wyraz woli Bożej, łączyć je z cierpieniami Chrystusa i nawet dziękować za łaskę krzyża. Przeżywając jedno z takich doświadczeń Bożych napisała: Stan mojej duszy - głębokie przygnębienie. Uciekam się do Ogrójca, do Jezusa boleścią zgniecionego, współcierpiąc z Nim. Gdyby nie ta laska, wytrzymać by nie mógł człowiek cierpień nieopisanych. Choć nie było łatwo, miała ufność w Bogu: To wszystko wobec Boga jest niczym, a tylko cierpieniem, którego On chce dla nas w tej chwili (...) We wszystkim widzę wolę Bożą, która się na lepsze dla nas obróci (...) Chyba nieświadomą trzyma mnie Pan Jezus na krzyżu swoim, bo nawet nie wiem, czy go podejmuję z poddaniem się. Liczne fragmenty listów Matki Celiny do sióstr świadczą o jej dzieleniu się łaską zrozumienia tajemnicy krzyża. Pisała: Może Pan Jezus uświęca cię cierpieniem, chce nauczyć cierpliwości (...), jesteś chora, bo On na teraz tak chce dla twego dobra (...). Przyjmijmy cierpienia, które Bóg sam zsyła. Przyjdą one, ach przyjdą! (...) Pan Jezus chce, byśmy do Niego i Jego Męki się zbliżyły. (...) W tej chwili czujemy się przywalone krzyżem, za który jednak dziękować trzeba, bo Pan Jezus wie, co z nami robi. Ale ciężko i coraz ciężej (...). Jednak szukajmy mocy u stóp krzyża (...). Dziękujmy Panu za cierpienia i ciernistą drogę na Jego chwałę i złóżmy u Jego grobu z wiarą i nadzieją to, co boli. Po nagłej śmierci 43-letniej córki, Matki Jadwigi napisała: Bardzo mi pusto, samotnie i krwawo na duszy - módlcie się za mnie (...). Próbując odnieść swoje doświadczenie do Maryi współcierpiącej pod krzyżem, Matka Celina napisała: Ciężar krzyża nie pozwala mi pisać i wyrazić, co czuję (...). Czy jest boleść nad moją boleść? - ale ofiarowałam Matce Bolesnej za Zgromadzenie. Choć te słowa bł. Celina kierowała do sióstr założonego przez siebie Zgromadzenia Zmartwychwstanek, możemy z ich mądrości zaczerpnąć coś dla naszego życia. Wprost niezwykłą siłą przekonania tchną słowa zapisane przez Matkę Celinę na parę miesięcy przed śmiercią: Do końca życia dusza [która szuka Boga] poddaje się trudom, walcząc z doświadczeniami, które Bóg dla jej zbawienia dopuszcza i tym sposobem dochodzi do ukochania krzyża. (..) Każde życie jest męczeństwem, skoro za wołaniem Pana wybrałyśmy drogę krzyża - dla Niego (26.05.1913 r.). Tak zapisana prawda, wypływająca z osobistego doświadczenia Celiny, w przedziwny sposób łączy się ze słowami Ojca św. Benedykta XVI wypowiedzianymi 28 października 2008 r., czyli następnego dnia po jej beatyfikacji: Nie wszyscy (...) wezwani są do krwawego męczeństwa. Istnieje jednak męczeństwo „bezkrwawe", które jest nie mniej znamienne, jak męczeństwo Celiny Chudzińskiej-Borzęckiej, żony, matki rodziny, wdowy i zakonnicy.. (...) jest to milczące i heroiczne świadectwo wielu chrześcijan, którzy żyją Ewangelią bez kompromisów, wykonując swoje obowiązki i wielkodusznie oddając się posłudze ubogim. To męczeństwo zwyczajnego życia jest także ważne w zeświecczonym społeczeństwie naszych czasów.

Niech rozważanie o tajemnicy krzyża pomoże nam w podążaniu za Chrystusem, w codziennym podejmowaniu różnych krzyży i doświadczeń, które niesie życie.

 

PAŹDZIERNIK - Różaniec w życiu bł. Celiny Borzęckiej i w naszym życiu

 

W październiku w sposób szczególny sięgamy po różaniec. Kościół zawsze uznawał skuteczność tej modlitwy, której mocy w ciągu historii przypisywano ocalenie przed różnymi niebezpieczeństwami. Papieże, święci i błogosławieni pozostawili świadectwa umiłowania modlitwy różańcowej. Sługa Boży Jan Paweł II napisał: od mych lat młodzieńczych modlitwa ta miała ważne miejsce w moim życiu duchowym, (...) Różaniec towarzyszył mi w chwilach radości i doświadczenia. Zawierzałem mu wiele trosk. Dzięki niemu zawsze doznawałem otuchy. (...) To modlitwa, którą bardzo ukochałem. (...) Przedziwna modlitwa w swej prostocie i głębi zarazem.

Również bł. Matka Celina Borzęcka modliła się na różańcu. Sięgała po różaniec, by wraz z Maryją rozważać główne momenty życia Jezusa Chrystusa, które układają się w kształt tajemnic radosnych, bolesnych czy chwalebnych. Bł. Celina, wzorem świętych Kościoła, starała się poszczególne tajemnice różańcowe odnosić do swojego osobistego życia. Na przykład: rozważając narodziny Jezusa i patrząc na życie św. Rodziny w Nazarecie - poznawała prawdę o rodzinie według planu Bożego, myśląc o drodze Jezusa na Górę Kalwarię - uczyła się zbawczego znaczenia cierpienia a zgłębiając tajemnice chwalebne - myślała o celu naszego życia, do którego każdy z nas jest wezwany. Bł. Matka Celina w tej modlitwie przedstawiała Bogu wraz z Maryją sprawy osobiste, swoich bliskich czy troskę o powstającą rodzinę zakonną. Modliła się na różańcu w swojej rodzinie, wyszedłszy za mąż organizowała nabożeństwa różańcowe, modląc się z osobami pracującymi we dworze Borzęckich oraz nauczyła tej modlitwy swoje córki. Bliskość różańca w życiu bł. Matki Celiny możemy też kojarzyć z faktem jej narodzin i śmierci w październiku, miesiącu szczególnie poświęconym modlitwie różańcowej.

Choć Bł. Matka Celina nie pozostawiła zapisów odnoszących się wprost do modlitwy różańcowej, to różaniec należał od początku do codziennej służby Bożej w Zgromadzeniu Sióstr Zmartwychwstanek. Duży różaniec nosiły siostry przy habicie jako znak szczególnej więzi z Maryją.

Gdy snujemy rozważanie o modlitwie różańcowej, przychodzą na myśl słowa Sługi Bożego, Jana Pawła II, który w swym pięknym Liście Apostolskim przedstawił różaniec jako skarb, który trzeba ponownie odkryć. Sługa Boży prosił, byśmy poznając z osobistego doświadczenia piękno różańca, zachęcali innych do tej modlitwy. Ojciec św. Jan Paweł II pisał, że najbardziej tej modlitwy możemy uczyć się od Maryi. Snuł refleksję o Maryi, która swoimi wspomnieniami powracała do chwil spędzonych obok Syna Jezusa a one właśnie stanowiły „różaniec", który Maryja nieustannie odmawiała w dniach swego ziemskiego życia. Swój list apostolski Sługa Boży Jan Paweł II zakończył modlitwą do Królowej Różańca Świętego, której autorem jest bł. Bartłomiej Longo, apostoł różańca:

O błogosławiony różańcu Maryi, słodki łańcuchu, który łączysz nas z Bogiem; więzi miłości, która nas jednoczysz z aniołami; wieżo ocalenia od napaści piekła; bezpieczny porcie w morskiej katastrofie! Nigdy cię już nie porzucimy.

O Królowo Różańca Świętego, o Matko nasza, o Ucieczko grzeszników, (...) Pocieszycielko strapionych. Bądź wszędzie błogosławiona, dziś i zawsze, na ziemi i w niebie. Amen.

 

LISTOPAD - Pamięć o zmarłych i tajemnica świętych obcowania

 

Wyznajemy naszą wiarę w święty Kościół powszechny, świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie i żywot wieczny. Jesteśmy świadomi, że należymy do wielkiej wspólnoty, zarówno my, pielgrzymujący na ziemi, jak i zmarli oczyszczający się w czyśćcu oraz wszyscy, którzy już radują się szczęściem nieba. Te prawdy są nam bliskie w listopadzie, miesiącu szczególnej modlitwy i pamięci o zmarłych.

Spotkanie z tajemnicą śmierci sprzyja dojrzewaniu do wiary, wyrażonej przez św. Pawła Apostoła: Jeżeli umieramy razem z Chrystusem, wierzymy, że z Nim również żyć będziemy, wiedząc, że Chrystus powstawszy z martwych, już więcej nie umiera (por. Rz 6, 8). Wiemy, że kiedy zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie (2 Kor 5, 1).

W takiej wierze dojrzewała także bł. Celina Borzęcka. Mężnie przyjmowała śmierć bliskich jej osób: teścia, matki, dwojga małych dzieci, siostry, ojca, brata, męża czy wreszcie młodszej córki. W „Pamiętniku dla córek" bł. Celina pozostawiła zapisy wyrażające wiarę w życie wieczne i tajemnicę obcowania z tymi, którzy odeszli. Zdaje mi się nawet często, że rozstanie się moje z nimi [siostrą i bratem] nie może trwać długo (...). Jakkolwiek krótko oni żyli, dziękuję Bogu za te chwile szczęścia i chowam te wspomnienia jako najdroższe relikwie. (...) Od śmierci brata mego życie moje stało się jednym rozmyślaniem. (...) Dalsze życie o tyle jest warte i ma znaczenie, o ile te rozmyślania moje i refleksje pobudzają mnie do usilnej walki na każdą chwilę z moimi słabościami (...) Boże, pozwól poznać istotny cel pobytu naszego na tej ziemi. Jeśli żądasz ofiar, daj siły, bo wytrzymać ciężko.

Szczególnym doświadczeniem dla Celiny Borzęckiej była śmierć męża. Choć przeżywa rozstanie z nim, jednocześnie dzieli się z córkami wiarą w życie wieczne i spotkanie w domu Ojca. Tak pisze w „Pamiętniku dla córek": Bolesna rocznico! (...). Wszystko dotąd w życiu niczym było w porównaniu z krzyżem, który Bóg mi zesłał; (...) dusza jego czysta a tak piękna, czy nie zostawiła na zawsze dla nas wrażenia świętości a pewności, że lepiej mu tam, gdzie jest teraz, że odkąd uczuł chwałę Bożą w niebie, odkąd ona go tylko zajmuje, jedyne uczucie, które zlewa na nas z góry, jest chęć ujrzenia nas co prędzej w tej Światłości.

Bł. Celina wraz z córkami modliła się za bliskich zmarłych, zamawiała Msze św. za duszę śp. męża i innych, którzy odeszli do wieczności. Wyrażała swą troskę o to, by córki zachowały pamięć o zmarłych. Pisała: O, pamiętajcie zawsze wuja waszego, (...), nie mówcie, że czas zatarł te wspomnienia, chciałabym je ugruntować w waszych sercach i pamięci (...) Kiedyś, gdy dorośniecie, ty szczególnie Celko, staraj się wszystko zapamiętać i rodzeństwu młodszemu powtórzyć (...). Na końcu „Pamiętnika dla córek" bł. Celina zamieściła spis rocznic śmierci drogich osób wraz z ważnymi dopiskami: pamiętajcie o jej duszy i o jej mogile, (...) bolesne to dla mnie wspomnienie, ale pociecha, że im u Boga lepiej, (...) po jego zgonie mało wartości przywiązuję do życia, chciałabym zasłużyć na lepsze i z nimi się połączyć.

Bł. Matka Celina pozostawiła założonemu przez siebie Zgromadzeniu Sióstr Zmartwychwstanek praktykę modlitwy za konających - w zjednoczeniu z Chrystusem zbawiającym świat - oraz modlitwę za zmarłe siostry, członków rodzin sióstr oraz wszystkich zmarłych, aby mogli w wieczności radować się owocami Bożej łaski i miłosierdzia.

Niech przykład bł. Celiny i nadzieja zmartwychwstania podnosi nas na duchu, albowiem tych, których tutaj tracimy, w niebie zobaczymy na nowo. Trzeba nam tylko wierzyć mocno w Chrystusa i zachowywać jego przykazania. Niech pomocą nam będzie także doświadczanie tajemnicy świętych obcowania. Odchodzący z ziemi nasi zmarli, podobnie jak święci mówią do nas: Nie płaczcie, będziecie mieli z nas większy pożytek i będziemy wam skuteczniej pomagać, niż za życia.

 

GRUDZIEŃ - Radość Bożego Narodzenia

 

W tych dniach słyszymy w Kościele radosną nowinę, którą anioł powtarza od dwudziestu wieków: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, (...) narodził się wam Zbawiciel". Jak tu się nie radować, gdy uświadamiamy sobie, że Bóg jest tak bliski, przychodzi do nas, stając się człowiekiem, jednym z nas. Jak tu się nie radować, gdy „Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne".

Radość Bożego Narodzenia w ciągu wieków przenikała ludzkie serca i wyrażała się także w tradycjach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. W taki sposób powstawały na przykład specjalne pieśni - kolędy, piękne malowidła i inne dzieła sztuki czy przedstawia się do naszych czasów „jasełka".

W ukazywaniu piękna tajemnicy Bożego Narodzenia mieli też swój udział święci. I tak na przykład św. Franciszek z Asyżu zrobił pierwszy żłóbek, gdyż chciał pokazać Dzieciątko Jezus narodzone w Betlejem i jakoś na własne oczy zobaczyć i ukazać innym wszystkie trudności, w których znalazło się Ono z powodu braku rzeczy najbardziej niemowlęciu potrzebnych.

Dziś, podobnie jak św. Franciszek czy inni święci stajemy w zadumie nad czułą i niepojętą miłością Boga do człowieka. Dlatego życzymy sobie wciąż tak samo - „radosnych świąt". Składamy sobie życzenia, by wiara w prawdę o narodzeniu Jezusa umacniała w nas radość życia, radość z otrzymywania od Boga, który stał się Człowiekiem wskazań - jak żyć na ziemi, jak miłować, jak być dobrym, a gdy nam się zdarzy zbłądzić - jak to naprawić.

Także bł. Matka Celina Borzęcka radowała się corocznym obchodem Świąt Bożego Narodzenia. Podobnie jak my spędzała te święta w gronie rodzinnym. Podobnie jak my spotykała się z bliskimi, pokonując nieraz wiele kilometrów czy przeszkód, by dzielić się z nimi radością z bliskości Boga, który jest Miłością. Nieprzypadkowym wydaje się fakt, że początek rodziny duchowej Sióstr Zmartwychwstanek, założonej przez Celinę Borzęcką jest związany ze świętowaniem Bożego Narodzenia. Właśnie w Wigilię Bożego Narodzenia roku 1882 w Rzymie Celina wraz z córką Jadwigą i kandydatką rozpoczęły życie razem jako początek nowej wspólnoty zakonnej. Oficjalne zaistnienie Zgromadzenia Zmartwychwstanek w Kościele jest też związane z Bożym Narodzeniem, gdyż dokonało się w Święto Trzech Króli roku 1891.

Bł. Celina Borzęcka przeżywała także głębię tajemnicy Bożego Narodzenia, która dokonuje się w czasie każdej Mszy św. Z wiarą patrzyła na ołtarz, na którym rodzi się Jezus na słowa kapłana: „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje". Przyjmowała z wiarą Jezusa w Komunii św., który rodzi się w sercu człowieka.

Bł. Celina swoje zrozumienie prawdy o Bożym Narodzeniu pozostawiła w listach pisanych do sióstr z okazji świąt. Oto ich fragmenty: Mam was zawsze (...) w pamięci przed Panem, a teraz, gdy zbliża się Uroczystość naszego Zbawiciela, jeszcze goręcej modlić się będę, aby każdej dać raczył łaskę do postępu w cnotach .. (...). Dzisiaj życzenia wam przesyłam na Święta Bożego Narodzenia, abyście je święcie wesoło spędziły.. (...) Oto są życzenia które przesyłam i prosić będę Nowonarodzonego Zbawiciela świata. (...) Aby Dziecię Jezus narodziło się w każdej i aby wam wesoło było. (...) Oby Zbawiciel się narodzić raczył w każdej duszy! (...) Jakże małe (...) przedstawi się wszystko, co dzisiaj nas trapi (...), jak żałować będziemy, żeśmy całą miłością i całym oddaniem nie służyły Panu Jezusowi, nie naśladowały Dziewicy Mary. Proś więc (...) u stóp żłóbka, by ci coraz głębiej dał ukochać krzyż i oddaj się Panu swemu w całej pełności. Oto są życzenia moje dla ciebie. (...) Niech twe pobożne intencje spełnią ziszczą się w całej pełni u stóp żłóbka Zbawiciela, niech On błogosławić raczy.. (...) Niech cię Dziecię Jezus wspiera i błogosławi.

Niech wstawiennictwo bł. Celiny Borzęckiej wyprasza nam wrażliwość serca na wielką miłością Boga, który Syna Swego Jednorodzonego dla nas ludzi i dla naszego zbawienia.

 przygotowała S. Anna Helena Skalik CR